8:00 — 19:00

Pra­cu­je­my Ponie­dzia­łek — Sobota

668–935-668

Dzwoń w Każ­dej Sprawie.Tu i Teraz!

30 lutego 2021 roku

DZIENNIKARZE KONTRA STRAŻACY

Jak wyni­ka z usta­leń kon­tro­li, jaką dzien­ni­ka­rze Radia RMF FM prze­pro­wa­dzi­li w komen­dzie powia­to­wej Stra­ży Pożar­nej w Boch­ni, pod­no­śnik koszo­wy SHD 25, dwu­krot­nie (2x) w minio­nym roku, został uży­ty przez stra­ża­ków w celu innym niż usta­wo­we zada­nia ochro­ny prze­ciw­po­ża­ro­wej. Zda­niem dzien­ni­ka­rzy z pod­no­śni­ka ści­na­no gałę­zie wyso­kich drzew, za co for­sę inka­so­wał komen­dant wspo­mnia­nej jed­nost­ki stra­żac­kiej. Komen­dant twier­dzi, że owszem ści­na­li ale nie­od­płat­nie. Postę­po­wa­nie wsz­czę­ła Pro­ku­ra­tu­ra w Tar­no­wie, bo oni tam też w robo­cie słu­cha­ją radia, ale wyłącz­nie służbowo.

PIŁĄ WILKA

W Brzo­zo­wie na Pod­kar­pa­ciu wata­ha zaata­ko­wa­ła pra­cu­ją­cych w lesie pila­rzy. Dwa wil­ki gry­zły jed­ne­go pila­rza od przo­du, a trze­ci od tyłu. Na pomoc ruszył mu dru­gi pilarz odpę­dza­jąc zwie­rzę­ta piłą spa­li­no­wą na naj­wyż­szych obro­tach. Zda­niem ata­ko­wa­nych wal­ka z wil­ka­mi trwa­ła ponad 15 minut. Gene­ral­na Dyrek­cja Ochro­ny Śro­do­wi­ska zba­da teraz, czy „zaist­nia­ły prze­słan­ki do wyda­nia zezwo­le­nia na wyeli­mi­no­wa­nie okre­ślo­nej licz­by osob­ni­ków dane­go gatun­ku chro­nio­ne­go zwie­rząt” – jak to eufe­mi­stycz­nie ujął Piotr Otręb­ski, rzecz­nik pra­so­wy ochro­ny śro­do­wi­ska. Nie ma, co badać ! Kula w łeb każ­de­mu z ludojadów !

W MIEŚCIE PRAŁATA

Gdań­ski magi­strat uka­rał NSZZ „Soli­dar­ność” grzyw­ną w wyso­ko­ści 47 tys. zł za bane­ry umiesz­czo­ne na ele­wa­cji budyn­ku przy uli­cy Wały Pia­stow­skie. Tabli­ce są nie­zgod­ne z uchwa­łą kra­jo­bra­zo­wą a związ­kow­cy nie ścią­ga­li ich mimo licz­nych moni­tów władz mia­sta. Na bane­rach było napi­sa­ne, że: „Czło­wiek rodzi się i żyje wol­nym” i że: „Nie ma wol­no­ści bez soli­dar­no­ści”. No cóż trud­no sobie dopraw­dy wyobra­zić, więk­szą obrzy­dli­wość, szpe­cą­cą har­mo­nij­ny kra­jo­braz mia­sta słu­gi boże­go, pra­ła­ta Hen­ry­ka Jankowskiego. 

ZŁY Z GDAŃSKA

Zaprze­sta­no poszu­ki­wań 42-lat­ka, któ­ry był poszu­ki­wa­ny, kara­ny i noto­wa­ny za licz­ne prze­stęp­stwa przez poli­cję w Gdań­sku. Wspo­mnia­ny ban­dy­ta zmarł w kil­ka minut po tym, jak został roz­po­zna­ny przez miej­sco­wy patrol poli­cji. Był agre­syw­ny, wul­gar­ny i wyraź­nie sta­wiał opór. Ale jak wspo­mnie­li­śmy nie ma się, co przej­mo­wać. Drań zwy­czaj­nie nie żyje, bo umarł naturalnie.

CHOROWAŁA ZDROWO

Sąd Rejo­no­wy w Toru­niu przy­znał rację ZUS-owi, któ­ry pozwał nauczy­ciel­kę jed­nej z miej­sco­wych szkół, żąda­jąc zwro­tu zasił­ku cho­ro­bo­we­go. Jak wyni­ka­ło ze zdjęć zamiesz­czo­nych na Face­bo­oku, w trak­cie zwol­nie­nia lekar­skie­go, pani peda­gog szu­so­wa­ła sobie w górach wyso­kich, dora­bia­jąc do zasił­ku cho­ro­bo­we­go, jako opie­kun na zimo­wi­sku. Nie­ste­ty trze­ba się liczyć z ciem­ną stro­ną mediów spo­łecz­no­ścio­wych, któ­re oprócz naszych zazdro­snych zna­jo­mych, uwiel­bia­ją rów­nie zazdro­sne insty­tu­cje na 3 lite­ry vide ZUS. Wszyst­ko, co dobrze świad­czy o Tobie, może rów­nież świad­czyć źle. Nigdy tego nie zapo­mi­naj­my chwa­ląc się na Facebooku. 

NIELETNIA I DOWCIPNA

Nie­któ­rzy posia­da­cze tele­fo­nów komór­ko­wych mogli być zdzi­wie­ni SMS-ami o mro­żą­cej w żyłach krew tre­ści: “dziec­ko już zako­pa­ne, od dzi­siaj się nie zna­my”. Nie­któ­rzy nawet o spra­wie poin­for­mo­wa­li poli­cję. W rezul­ta­cie dość pro­ste­go docho­dze­nia usta­lo­no, że numer nadaw­cy wia­do­mo­ści nale­ży do 15-let­niej nie­let­niej. Dziew­czy­na wia­do­mość wspo­mnia­ną wysła­ła oso­bom, któ­rych nume­ry wstu­ka­ła z kla­wia­tu­ry tele­fo­nu przy­pad­ko­wo. Zda­niem spraw­czy­ni, jej postę­po­wa­nie było dowcipne. 

GNIJĄ I ŚMIERDZĄ W OSTROWIE

Inży­nie­ria finan­so­wa naj­wyż­szej pró­by dotar­ła do Regio­nal­ne­go Zakła­du Zago­spo­da­ro­wa­nia Odpa­dów w Ostro­wie Wiel­ko­pol­skim, gdzie rów­nież na wyso­kim pozio­mie jest bio­in­ży­nie­ria. Otóż oni tam usta­li­li, że bio­od­pa­dy w wor­kach pla­sti­ko­wych szyb­ciej gni­ją i bar­dziej śmier­dzą, a ludzie nie lubią smro­du. Marze­na Wodziń­ska, pre­zes owe­go przed­się­bior­stwa wymy­śli­ła, że aby zwal­czyć smród trze­ba pod­nieść cenę przyj­mo­wa­nych od oby­wa­te­li śmie­ci. Od lute­go cena bio­od­pa­dów w wor­kach wyno­si 550 zł a jeże­li są zbie­ra­ne do pojem­ni­ków to 400 zł za tonę. Praw­da, że genialne !?

PARADA PRZYPADKÓW

A w Jaworz­nie przy uli­cy Kole­jo­wej, pija­ne­go 71-lat­ka, jadą­ce­go z nad­mier­ną pręd­ko­ścią przez przej­ście dla pie­szych hulaj­no­gą elek­trycz­ną, potrą­cił kie­row­ca peu­ge­ota, któ­re­mu ode­bra­no pra­wo jaz­dy za nad­mier­ną pręd­kość. Na miej­scu zna­lazł się przy­pad­kiem dzien­ni­karz jaworz­nic­kiej gaze­ty “Co Tydzień”. Ten udzie­lił pija­ne­mu pierw­szej pomo­cy, aby następ­nie powie­rzyć wła­ści­we czyn­no­ści reani­ma­cyj­ne ratow­ni­ko­wi medycz­ne­mu, któ­ry po pra­cy rów­nież przy­pad­ko­wo zmie­rzał Kole­jo­wą, do domu. Takie koin­cy­den­cje, któ­rych wyja­śnić się po pro­stu nie da, zda­rza­ją się w Jaworz­nie często.

ZAPRACOWANY CHOĆ PIJANY

Przed sądem w Oslo zakoń­czy­ła się spra­wa z pozwu 50-let­nie­go robot­ni­ka budow­la­ne­go z Pol­ski, któ­ry będąc pija­nym (Polak miał 2,5 pro­mi­la we krwi) spadł z dachu w cza­sie pra­cy. W rezul­ta­cie doznał uszczerb­ku na zdro­wiu. Zażą­dał od pra­co­daw­cy odszko­do­wa­nia. Sąd uznał, że odszko­do­wa­nie się budow­lań­co­wi jak naj­bar­dziej nale­ży, albo­wiem znaj­do­wał się on w pra­cy a stro­na pozwa­na nie udo­wod­ni­ła, że stan upo­je­nia alko­ho­lo­we­go przy­czy­nił się do wypad­ku. No jasne, jak komu mogło przyjść do gło­wy, że pija­ny Polak nie może pra­co­wać niczym każ­dy trzeź­wy bia­ły czło­wiek. To nonsens.

CHWAŁA BOHATEROM ( i Kapitalistom)

Ano­ni­mo­wy dar­czyń­ca wpła­cił ponad 2 mln zł na zbiór­kę dla Len­ki Mazur z Nidzi­cy, lat 3, cho­ru­ją­cej na rdze­nio­wy zanik mię­śni. W rezul­ta­cie kwe­sty za pośred­nic­twem por­ta­lu inter­ne­to­we­go siepomaga.pl zebra­no na zakup spe­cja­li­stycz­nych medy­ka­men­tów 5 240 384 zł. I co wy na to zatwar­dzia­li realiści ?!

NIEZWYCIĘŻONY

Poli­cjan­ci z biel­skiej dro­gów­ki zatrzy­ma­li 46-let­nie­go męż­czy­znę, któ­ry kie­ro­wał oplem, mając w orga­ni­zmie 0,8 pro­mi­la alko­ho­lu. Kie­row­ca posia­dał już pięć sądo­wych doży­wot­nich zaka­zów pro­wa­dze­nia oplów i innych samo­cho­dów po trzeź­we­mu, jak i po pija­ku, któ­re otrzy­mał w rezul­ta­cie pię­cio­krot­ne­go samo­cho­do­we­go pijań­stwa. Przy­jąć trze­ba, że pro­wa­dził też po pija­ku, kie­dy indziej, kie­dy poli­cja go nie nęka­ła. Ale jak dotąd wypad­ku nie spo­wo­do­wał. Dla­te­go też trze­ba wresz­cie otwar­cie przy­znać, że z tym pijac­kim zagro­że­niem w ruchu dro­go­wym to jed­nak jest tro­chę ściema. 

PROSTYTUTKI MAJĄ TELEFONY

Rów­nierz w Biel­sku-Bia­łej poli­cja i Straż Gra­nicz­na roz­bi­ły, jak to nazwa­no, gang strasz­li­wie groź­nych sute­ne­rów. Mafia trzech alfon­sów zatrud­nia­ła kil­ka lub kil­ka­na­ście – tego jesz­cze nie wia­do­mo, pro­sty­tu­tek, przy któ­rych zna­le­zio­no pie­nią­dze, tele­fo­ny komór­ko­we oraz mari­hu­anę. Narzu­ca­nie dość bru­tal­nych okre­śleń, sto­sun­ko­wo łagod­nej prze­stęp­czo­ści powo­li sta­ję się w Pol­sce pań­stwo­wą normą.

Z KAMIENIA GŁADZONEGO

Radość! Wiel­ka radość w śro­do­wi­sku pol­skich arche­olo­gów, któ­rzy w Dębia­nach (woj. świę­to­krzy­skie) wyko­pa­li 7 kil­ku­dzie­się­cio­me­tro­wych gro­bow­ców mega­li­tycz­nych sprzed 5,5 tys. lat. To naj­więk­sze z cmen­ta­rzysk z okre­su kamie­nia gła­dzo­ne­go w Pol­sce, utrzy­mu­je arche­olog Mar­cin Przy­by­ła, któ­ry rów­nież twier­dzi, że cmen­ta­rzy­sko wypa­trzo­no dzię­ki zdję­ciom sate­li­tar­nym. Wyobra­ża­my sobie tą radość uczo­nych w arche­olo­gii, któ­rzy za 5 tys. lat odko­pią sobie Powązki.