8:00 — 19:00

Pra­cu­je­my Ponie­dzia­łek — Sobota

668–935-668

Dzwoń w Każ­dej Sprawie.Tu i Teraz!

NASTANIE PEACE NIECH a

Wszędzie można przeczytać wielce niesatysfakcjonujące dla intelektu i logiki zwiastowania kataklizmu.

Nie wia­do­mo dokład­nie, kie­dy kata­klizm doj­dzie i wytry­śnie, ponie­waż brak jest twar­dych danych o zapo­trze­bo­wa­niu na węgiel, gaz i prąd, ich wydo­by­ciu, pro­duk­cji, impor­cie i eks­por­cie. Vide: węgla w 2021 roku spa­li­li­śmy 57 mln ton ( Urząd Regu­la­cji Ener­ge­ty­ki)  69,7 mln ton („Obser­wa­tor Gospo­dar­czy”) nato­miast eks­per­ci z MBan­ku utrzy­mu­ją, że w obec­nym roku potrze­ba będzie 70 mln ton węgla. Sinus, cosi­nus, 10 milio­nów ton plus minus !

Nie wia­do­mo też, ile tego węgla, gazu się wydo­by­wa a ile prą­du pro­du­ku­je, ile moż­na by jesz­cze wydo­być, pro­du­ko­wać a ile zaim­por­to­wać (roz­bież­no­ści w doda­wa­niu i odej­mo­wa­niu są takie, że ośmio­la­tek bie­glej­szy w rachun­kach wysta­wił­by liczą­cym jedynkę) .

Żeby zro­zu­mieć isto­tę tej nie­do­kład­no­ści wyja­śnij­my, że gospo­dar­stwo domo­we na rok potrze­bu­je oko­ło tony węgla lub rów­no­waż­ni­ka ener­gii z tony powsta­łej, w ener­gii elek­trycz­nej lub toż­sa­mej ener­ge­tycz­nie ilo­ści gazu. W Pol­sce mamy 14 mln gospo­darstw domo­wych. To ozna­cza, że już z samej nie­do­kład­nej aryt­me­ty­ki, 10 mln gospo­darstw – jakieś 30 mln ludzi może nie mieć się czym ogrzać w ogó­le. Poza tym jest jesz­cze aura, na bada­nie któ­rej wyda­je­my milio­ny zło­tych ale ta wariat­ka jest kom­plet­nie nie­prze­wi­dy­wal­na, chy­ba że poważ­nie bie­rze­my twier­dze­nia takich por­ta­li eko­no­micz­nych,  jak 300gospodarka.pl, że zmia­ny kli­ma­tu ude­rzą w gospo­dar­kę 6 razy moc­niej niż prze­wi­dy­wa­li eko­no­mi­ści. Śnieg i mróz napraw­dę mogą nam pierdolnąć.

LISTOPAD LUB LUTY

Opty­mi­ści twier­dzą, że kraść będzie­my sobie nawza­jem meble na pod­pał­kę już za pół­to­ra mie­sią­ca, kie­dy skoń­czą się zapa­sy gazu. Pesy­mi­ści nato­miast, że ago­nia będzie prze­dłu­żo­na. Klę­ska nastą­pi za 3 mie­sią­ce, czy­li na począt­ku stycz­nia. A jeże­li zima pofol­gu­je to prze­łom stycz­nia i lute­go. Jak łatwo zauwa­żyć opty­mizm moż­na tu pomy­lić z pesy­mi­zmem. Jest to zależ­ne od indy­wi­du­la­nych zapa­try­wań: czy lepiej wykoń­czyć się szyb­ko ? czy może jed­nak lepiej aby dogo­ry­wa­nie było wydłu­żo­ne ?  Pesy­mi­ści mogą być więc opty­mi­sta­mi i na odwrót. 

Są jesz­cze tacy, któ­rzy nie są ani opty­mi­sta­mi ani pesy­mi­sta­mi, jest ich spo­ro. Spra­wą się nie przej­mu­ją utrzy­mu­jąc, że „coś się sta­nie”. Nazwij­my ich futu­ry­sta­mi. Czym jest to „coś się sta­nie” nie potra­fią wyja­śnić – choć jak moż­na mnie­mać nadal jest 40 proc. tych, któ­rzy wie­rzą rzą­do­wi,  że ten „coś wymyśli”.

MORAWIECKIEGO WINA ABSOLUTNA

Trud­no to łatwo zauwa­żyć, że wspo­mnia­ny rząd miał­by tu jed­nak „coś” do zro­bie­nia. W Pol­skiej Gru­pie Gór­ni­czej (PGG), naj­więk­szy pro­du­cent węgla kamien­ne­go w UE,  skarb pań­stwa ma jed­ną (1) akcję — czy­li mało. Ale 8 mln akcji ma PGNIG – któ­re­go 78 proc. akcji nale­ży do skar­bu pań­stwa. Kolej­nych 7,7 mln akcji PGG ma Węglo­koks S.A.  któ­re­go 100 proc. akcji nale­ży do skar­bu pań­stwa. Wła­ści­cie­lem akcji PGG jest też Gru­pa Kapi­ta­ło­wa Ener­ga, któ­ra w 80 proc. nale­ży do Orle­nu, któ­re­go więk­szo­ścio­wy pakiet akcji posia­da skarb pań­stwa i spół­ki skar­bu państwa.

Zatem rząd, z panem Mora­wiec­kim jest obec­nie decy­zyj­nym wła­ści­cie­lem wszyst­kich pol­skich kopalń, przed­się­biorstw impor­tu­ją­cych ropę i gaz, maga­zy­nu­ją­cych gaz oraz wytwa­rza­ją­cych ener­gię elek­trycz­ną. To ozna­cza, że pan Mora­wiec­ki może zadzwo­nić do dowol­ne­go pre­ze­sa któ­rej­kol­wiek ze spół­ek i powie­dzieć, że węgiel, prąd lub gaz mają zdro­żeć a ten tam na miej­scu, ma zna­leźć na to przy­po­mi­na­ją­ce roz­są­dek uza­sad­nie­nie. Np. PGG pod­nio­sła ceny węgla o 50 proc. (z 1000 na 1500 zł tona) ponie­waż w tym roku musi zain­we­sto­wać 2,5 mld zł,  i kosz­ty wzro­sły bo infla­cja, któ­rą pan Mora­wiec­ki wycza­ro­wał, itd. ( W wyzna­niach PGG natu­ral­nie nazwi­sko Mora­wiec­kie­go nie pada).

Pan Mora­wiec­ki nie wie, co zro­bić aby nośni­ków ener­gii przy­by­ło, wszak robił dotych­czas wszyst­ko, żeby ich uby­ło. Jego pod­wład­na Anna Moskwa, mini­ster kli­ma­tu i śro­do­wi­ska w mar­cu dla „Gaze­ty Praw­nej” kla­ro­wa­ła: “Mamy odpo­wied­nie zapa­sy, by nawet z dnia na dzień prze­stać kupo­wać rosyj­ski gaz bez więk­szych kon­se­kwen­cji”. Węgla z Rosji skąd impor­to­wa­li­śmy 10 mln ton, wyrze­kli­śmy się też w kwiet­niu usta­wą sej­mo­wą, któ­rą Mora­wiec­ki swo­im gło­sem poparł.

Ponie­waż Mora­wiec­ki nie wie, co robić, zatem robi to, co wie jak zro­bić – mia­no­wi­cie roz­da­je pie­nią­dze. Mora­wiec­kie­mu nie­po­dob­na zro­zu­mieć, że ludzie nie potrze­bu­ją pie­nię­dzy tyl­ko opa­łu a to dla­te­go, że do tej pory roz­da­wał pie­nia­dze i było prze­cież dobrze.

Sen­sow­niej­szym było­by aby roz­da­wał kwi­ty na węgiel — ale sys­te­mo­wi kart­ko­we­mu jest prze­ciw, bo koja­rzy mu się ze sta­li­ni­zmem. Zatem daje pie­nią­dze, tym któ­rzy chcą węgla – aby zna­la­zły się one w kie­sze­niach spe­ku­lan­tów, któ­rzy nawet kilo­gra­ma węgla nie wydo­by­li tyl­ko pośred­ni­czą w trans­por­cie z kopal­ni do pie­ców kaflo­wych. Mógł­by dać gór­ni­kom, któ­rzy rze­czy­wi­ście węgiel wydo­by­wa­ją ale było­by to wize­run­ko­wo dla rzą­du szko­dli­we. Gór­ni­cy już tyle razy dosta­li. Dla­te­go do kie­sze­ni spe­ku­lan­tów tra­fi 17 mld zł. Na szczę­ście są to pie­nią­dze bez pokry­cia bo wydru­ko­wa­ne przez Glapińskiego

BLACK OUT

Ener­ge­tycz­na koł­dra jest na pew­no za krót­ka i jesz­cze nie, ale za chwi­le poja­wi się pro­blem komu zabrać aby ogrzać się miał kto inny. W warun­kach natu­ral­nej gospo­dar­ki ryn­ko­wej pro­blem roz­wią­zał­by się sam. Z zim­na umar­li­by naj­bied­niej­si.  Było­by to po dar­wi­now­sku spra­wie­dli­we, ponie­waż dostar­cza­ją oni naj­mniej potrzeb­nych usług, więc naj­mniej zasłu­gu­ją na prze­trwa­nie, co wyra­ża­ne jest w ekwi­wa­len­cie ich niskich dochodów.

Dla tych, któ­rzy zasta­na­wia­ją się, czy zimą wyłą­czą im prąd, choć lepiej by było aby wyłą­czy­li sąsia­do­wi, rząd zno­we­li­zo­wał usta­wę o bez­pie­czeń­stwie ener­ge­tycz­nym aby było jasne. Zatem  spo­koj­nie. Naj­pierw sta­ją papier­nie, cemen­tow­nie, zakła­dy che­micz­ne i meta­lur­gicz­ne, następ­nie ode­tnie się użyt­kow­ni­ków pry­wat­nych, według jakie­goś ran­do­mo­we­go algo­ryt­mu aby zosta­ło coś dla szkół, szpi­ta­li i przed­szko­li. Budyn­ków admi­ni­stra­cji pań­stwo­wej, w któ­rych urzę­du­je Mora­wiec­ki oczy­wi­ście się nie ode­tnie, ponie­waż ktoś musi nad tym bała­ga­nem pano­wać a jak jest w biu­rze chłod­no to robić się nie chce.

I to w grun­cie rze­czy nie naj­bar­dziej nas mar­twi. Jak zawsze naj­bar­dziej boimy się nie­wia­do­me­go. Co jest za tym zakrę­tem !? I tu zaczy­na­ją się same dobre informacje.

MILIONY LAT BEZ PRĄDU

150 lat temu ludzie w ogó­le nie uży­wa­li prą­du, gazu ziem­ne­go a węgiel był towa­rem luk­su­so­wym. Nie było też samo­cho­dów. Co wię­cej,  nasza cywi­li­za­cja oby­wa­ła się na sze­ro­ką ska­lę bez wspo­mnia­nych dobro­dziejstw przez 200 tys. lat.

W XIX wie­ku, kie­dy nie było żaró­wek i szczo­tek do zębów, na zie­miach pol­skich żyło 15 milio­nów ludzi, któ­rzy byli szczę­śli­wi i nie­szczę­śli­wi, zdro­wi i cho­rzy, zado­wo­le­ni i nie­za­do­wo­le­ni. Odno­si­li  suk­ce­sy, zako­chi­wa­li się, mie­li pla­ny no i prze­cięt­nie umie­ra­li w wie­ku 50 lat. Ta ostat­nia cyfra jest nie­co mylą­ca, przez rekor­do­we zgo­ny dzie­ci. Co czwar­te umie­ra­ło przed ukoń­cze­niem pią­te­go roku życia. Śmier­tel­ność nie była jed­nak spo­wo­do­wa­na pry­mi­tyw­nym pozio­mem medy­cy­ny tam­tych cza­sów ale bra­kiem higie­ny. Mydło na zie­miach pol­skich było pro­duk­tem nie zna­nym a kana­li­za­cja zbęd­ną inwe­sty­cją. W każ­dym razie,  jakoś się żyło choć przed­wcze­śnie umierało.

Gene­ral­nie nasze orga­ni­zmy wytwo­rzo­ne przez mat­kę natu­rę w cza­sie 5 miliar­dów lat ewo­lu­cji, zdol­ne są do funk­cjo­no­wa­nia w eko­sys­te­mie w zasa­dzie bez sztucz­nych źró­deł ener­gii. Z małym wyjąt­kiem. Musi­my goto­wać, ponie­waż ludz­kie żołąd­ki nie są już wsta­nie tra­wić suro­wi­zny, w stop­niu koniecz­nym do utrzy­ma­nia się przy życiu, przez dłuż­szy czas. Na ugo­to­wa­nie obia­du dla gospo­dar­stwa domo­we­go potrze­ba dzien­nie 2 kg węgla lub rów­no­waż­ni­ka ener­ge­tycz­ne­go w prą­dzie. Dla zaspo­ko­je­nia tych pod­sta­wo­wych potrzeb wystar­czy nam te 100 tys. ton węgla,  któ­re  Zełen­ski obie­cał przy­słać z Ukra­iny. Wody też mamy pod dostat­kiem. Mydła może bra­ko­wać ale nauczy­my się je wytwa­rzać spo­so­bem domo­wym. To nie takie trud­ne. Poza tym świa­tło będzie w dzień w wystar­cza­ją­cej poda­ży a z nasta­niem zmro­ku, trze­ba się będzie wcze­śniej kłaść spać. Pod koł­drą zamar­z­nąć nie sposób.

ŚWIĘTY BOŻE NIE POMORZE

Nastą­pi regres cywi­li­za­cji na pół­ku­li pół­noc­nej, któ­ra przez ostat­nich 30 lat, rabun­ko­wo trak­to­wa­ła pla­ne­tę. Bia­li ludzie, zuży­wa­li rocz­nie tyle zaso­bów, ile zie­mia jest w sta­nie odtwo­rzyć w pół­to­ra roku. Tak czy owak  nawet bez Puti­na, to by się musia­ło zawa­lić. Kon­su­mo­wa­li­śmy zwy­czaj­nie za dużo. Te eko­lo­gicz­ne sil­ni­ki w die­slach palą­ce po 30 litrów na sto, sto­jąc w kor­kach !  Te tanie loty do Lon­dy­nu za 20 fun­tów. Te 13 mln ton wytwo­rów fabryk, któ­re tra­fia­ły w Pol­sce rok rocz­nie na wysy­pi­ska śmie­ci. Zwie­rzę bie­rze z  natu­ry tyl­ko tyle, ile potrze­bu­je. Czło­wiek prze­stał sam sie­bie zali­czać do zwie­rząt. Okra­da zie­mię  bez opa­mię­ta­nia a choć­by miał wyrzygać.

Ale owe­go regre­su nie nale­ży trak­to­wać, jako cze­goś złe­go. Będzie to koniec rzą­dów Mora­wiec­kie­go opar­tych na kłam­stwie i obłu­dzie oraz jego sze­fa, któ­ry zda­je się nad ludz­ką woli­cjo­nal­ność, jako przy­czy­nę spraw­czą dzie­jów przed­kła­da wia­rę w obiek­tyw­ne spraw­stwo boskie cyt. „ Sprzą­tać moż­na nawet brud­ną szma­tą”. Widać nie moż­na. Pan Bóg sobie z tym nie poradził. 

COFANIE DO PRZODU

Nie­wąt­pli­wie zre­flek­tu­je­my się nad nie­do­stat­ka­mi demo­kra­cji, godząc się na któ­rą,  godzi­my się rów­nież, że do wła­dzy dojść mogą szaj­bu­sy. Coś by wypa­da­ło z tym zrobić.

Wyło­ni się nowa Pol­ska oraz inna Euro­pa i miej­my nadzie­ję, bez roz­le­wu  krwi. To może być trud­ne ponie­waż reto­rycz­ne argu­men­ty są coraz mniej prze­ko­ny­wu­ją­ce, a i praw­dą jest, że poten­cjal­ni suk­ce­so­rzy ste­rów nie dys­po­nu­ją ani kadra­mi, ani pomy­sła­mi, lep­szy­mi choć odro­bi­nę od obec­nie nawi­gu­ją­cych. Róż­ni­ce zdań, któ­re trans­for­mu­ją w ręko­czy­ny, zabi­ły wię­cej ludzi niż epi­de­mie, trzę­sie­nia zie­mi oraz zawi­ro­wa­nia gospo­dar­cze, war­to to mieć na uwadze.

PUTIN MOŻE ZABIĆ

Ist­nie­je też inny sce­na­riusz, z punk­tu widze­nia vis vita­lis – gor­szy. Wła­di­mir Putin czu­je się zapew­ne upo­ko­rzo­ny przez Ukra­inę, któ­ra wygry­wa woj­nę pol­ski­mi czoł­ga­mi i nie­miec­ką amu­ni­cją, zadać może sobie pyta­nie:  Z kim ja tak wła­ści­wie wojuję ? 

Może mu przyjść  na myśl, że trze­ba pozba­wić wro­gów, zaple­cza prze­my­sło­we­go, któ­re jest w Rze­szo­wie, Sta­lo­wej Woli,  Pion­kach i Dus­sel­dor­fie,  gdzie Rhe­in­me­tall AG pro­du­ku­je te lufy, któ­re wsa­dza­my do arma­to hau­bic, jaki­mi Ukra­iń­cy mor­du­ją ruskich. Wte­dy nie będzie nam zim­no. Będzie gorą­co bar­dzo. Dopie­ro potem nastą­pi post nukle­ar­na zima.

Gdy­by się jed­nak zasta­no­wić, co moż­na było­by zro­bić aby do więk­szej niż obec­na kata­stro­fy nie doszło?! Odpo­wia­dam tak:

DOBRA NOWINA

Moż­na tego wszyst­kie­go unik­nąć. Euro­pie i świa­tu potrzeb­ny jest pokój.  Gdy­by nie takie hece, jak obec­na — nasza cywi­li­za­cja była­by już na Mar­sie a ludzie nie umie­ra­li­by z przy­czyn naturalnych. 

Trze­ba zapo­mnieć o pra­wie i spra­wie­dli­wo­ści i szu­kać poko­ju za wszel­ką cenę. Ostat­nio za takie poglą­dy zosta­łem nazwa­ny pier­do­lo­nym pacyfistą.

Pozo­sta­je wie­rzyć, że nie wszy­scy mnie tak nazwą. Jak­kol­wiek się sta­nie, przez naj­bliż­sze  15 lat będzie­my mie­li mniej lub wię­cej, mniej wię­cej przejebane.

Napisał:

Robert Jaruga

NOTA REDAKCYJNA

Nota Redak­cyj­na, to sto­pień  dosko­na­ło­ści tek­stu, jaką zda­niem zespo­łu redak­cyj­ne­go osią­gnął autor mozo­ląc się przy komputerze.

Ów sto­pień wyra­ża­my w pro­cen­tach, ponie­waż wszyst­ko, co zawie­ra pro­cen­ty jest dużo bar­dziej god­ne uwa­gi niż to, co pro­cen­tów nie zawie­ra,  vide piwo bezalkoholowe.

Ide­al­ny tekst, czy­li taki, któ­ry nie ist­nie­je otrzymałby

100 PROCENT

Dziś dajemy:

0

Ponieważ :

- spra­wa jest na mia­rę być albo nie być narodu.

Bra­ku­je nam jed­nak, tego o co w każ­dym dobrym kry­mi­na­le cho­dzi – mia­no­wi­cie, kto zabił ?

Bez tych per­so­na­liów, nie moż­na powie­dzieć, że tekst jest stu­pro­cen­to­wy, bo nie jest.

O AUTORZE :

Jest suk­ce­sem repro­duk­cyj­nym ojca Józe­fa i mat­ki Marii. Jasno z tego wyni­ka, że uro­dził się w świę­tej rodzi­nie. Skoń­czył dzien­ni­kar­stwo w War­sza­wie i nauki poli­tycz­ne w Hamburgu.

Wol­no mu więc o sobie mówić, że jest praw­dzi­wym ham­bur­ge­rem. Pocie­sza go, że skła­da się z inte­li­gent­nej mate­rii o masie 1300 gra­mów (waga mózgu).

Mar­twi, że zli­cza­jąc masę 7,3 miliar­da mózgów zamiesz­ku­ją­cych Zie­mię wycho­dzi, że inte­li­gent­na mate­ria sta­no­wi pomi­jal­ny pro­cent mate­rii nie­in­te­li­gent­nej, z któ­rej skła­da się makrokosmos.

(Per­fek­cyj­ny w pie­lę­gna­cji swej inte­lek­tu­al­nej nie­za­leż­no­ści – przyp. red).

ZOSTAŃ AUTOREM 

bądź jednym z nas

Nawkładaj Autorowi ile wlezie


Formularz Kontaktowy

    SKOMENTUJ


    ALE…

    Możesz zamie­ścić swój komen­tarz  poni­żej. Być może obraź­li­wy, prze­śmiew­czy a nawet wul­gar­ny pod warun­kiem, że pod­pi­szesz go wła­snym imie­niem i nazwi­skiem figu­ru­ją­cy­mi w  doku­men­tach metrykalnych.
    Wszel­kie komen­ta­rze, któ­rych auto­rzy wsty­dzą się tego co myślą i co zatem idzie piszą, przez co rozu­mie­my nie­chęć do wyja­wia­nia swo­ich danych, będą usuwane.
    Jeże­li czu­jesz potrze­bę nawsa­dza­nia auto­ro­wi bez­po­śred­nio a chciał­byś być ano­ni­mo­wy, użyj for­mu­la­rza kon­tak­to­we­go powyżej.
    Two­je uwa­gi, zgryź­li­wo­ści oraz jak przy­pusz­cza­my rów­nież peany, tra­fią  do skrzyn­ki mailo­wej auto­ra. Wią­że się to z nie­bez­pie­czeń­stwem, że możesz nawet otrzy­mać jakąś odpo­wiedź, pro­po­zy­cję lub zostać wyzwa­ny na pojedynek.

     


    TY DECYDUJESZ, ILE ZAROBI AUTOR

    W życiu wydawcy nadchodzi ten krytyczny moment, kiedy trzeba zapłacić za opublikowany tekst.
    Po drugie żaden wydawca, tego nie lubi, bo chciałby wydawać wszystko z wyjątkiem pieniędzy.
    Po pierwsze musi on dokonać trudnej sztuki wyszacowania wartości artykułu, w oparciu o subiektywne kryteria, mogące być przecież krzywdzące.
    Aby pozbyć się tego pierwszego problemu, scedowaliśmy radość wyceny pracy redaktorów na czytelników.
    To Twoja decyzja wpływa na to :  czy będzie kaszanka, czy kawior ?
    Klikając na pieniążki poniżej przyznasz autorowi od 1 do 5 zł !

    Owego aktu sprawiedliwości możesz dokonać tylko raz ! 

    W rezultacie owych kliknięć, na koncie autora, pojawi się zagregowana kwota zadysponowanego przez czytelników wynagrodzenia (iloczyn średniej wyceny i liczby wyceniających).

    Te pieniądze w żaden sposób Cię nie obciążają. Nie są odejmowane, ani dodawane  do wartości Twojej subskrypcji. Nic cię zatem nie kosztują.

    Kierując się najwyższą starannością i uczciwością odpowiedz sobie na pytania :
    1. Ile jest warte, co przeczytałeś ?
    2. Na ile zmniejszyło strefę niewiedzy ?
    3. A może czytanie w ogóle zdeprecjonowało Twoje rozumienie świata?

    Dysponuj pieniędzmi pamiętając, że honorarium pomniejszone zostanie o podatek oraz składkę ubezpieczeniową, stanowiące razem ok. 48 proc. jego wartości.

    Frazy kluczowe ( tagi ) :

    Brak komentarzy

    Co o tym myślisz ?