8:00 — 19:00

Pra­cu­je­my Ponie­dzia­łek — Sobota

668–935-668

Dzwoń w Każ­dej Sprawie.Tu i Teraz!

ŚMIERCIĄ grozi PADEREWSKI

Jak jeszcze niekiedy pamiętamy – 25 marca tego roku,

w pią­tek , Boeing 737–8TV (WL) BBJ2 (0112), któ­re­go dla uprosz­cze­nia dal­szej fabu­ły, nazy­wać będzie­my “Igna­cy Pade­rew­ski”, bo tak już został wcze­śniej przez kogoś ochrzczo­ny, z Pre­zy­den­tem RP Andrze­jem Dudą na pokła­dzie, wystar­to­wał z War­sza­wy. Duda miał przy­wi­tać Pre­zy­den­ta Sta­nów Zjed­no­czo­nych Joe Bide­na, o pięt­na­stej, na podrze­szow­skim lot­ni­sku Jasionka.

MAYDAY

Po kil­ku­na­stu minu­tach zało­ga zgło­si­ła kon­tro­le­ro­wi lotów „bez­po­śred­nie zagro­że­nie życia” w regu­la­mi­no­wy spo­sób :  „may­day” x 3.

Kon­tro­le­rzy wyda­li pole­ce­nie powro­tu na lot­ni­sko Cho­pi­na w War­sza­wie. Awa­ryj­ne lądo­wa­nie na Okę­ciu  odby­ło się w asy­ście wozów strażackich.

Pre­zy­dent następ­nie wsiadł w samo­lot rezer­wo­wy, któ­rym dofru­nął do Rze­szo­wa z godzin­nym opóź­nie­niem. Następ­nie dużo mówił o swo­im dys­kom­for­cie. Że prze­pro­sił oso­bi­ście pre­zy­den­ta USA w imie­niu, jak to ujął:  „vis maior”  (siły wyż­szej) oraz nad­mie­nił: „ — Sta­ło się ! Zosta­nie to dokład­nie spraw­dzo­ne, jakie były przyczyny !”

Zgo­da. Tak być powin­no. W koń­cu jeden samo­lot już pre­zy­den­ta zabił, acz­kol­wiek nie wsku­tek „siły wyż­szej”  tyl­ko zwy­kłe­go pol­skie­go partactwa.

Następ­ne­go dnia tele­wi­zja TVN, powo­łu­jąc się na tyl­ko sobie zna­ne źró­dła poda­ła, że praw­do­po­dob­ną przy­czy­ną nie­do­ma­gań maszy­ny była awa­ria „try­me­ra sta­bi­li­za­to­ra uste­rze­nia pozio­me­go”. To ozna­cza­ło­by, że „Igna­cy Pade­rew­ski” miał­by trud­no­ści z wzno­sze­niem i opa­da­niem w spo­sób kon­tro­lo­wa­ny. Poważ­na uster­ka, unie­moż­li­wia­ją­ca w sta­nie kry­tycz­nym lądowanie.

Media donio­sły rów­nież, że bada­niem awa­rii zaj­mie się teraz Pań­stwo­wa Komi­sja Bada­nia Wypad­ków Lot­ni­czych w skró­cie ( PKBWL) z sie­dzi­bą w War­sza­wie, co już na pew­no nie było praw­dą. Bada­niem przy­czyn nie­do­szłej kata­stro­fy, ponie­waż „Igna­cy Pade­rew­ski” jest maszy­ną woj­sko­wą, zaję­ła się bowiem: Komi­sja Bada­nia Wypad­ków Lot­ni­czych Lot­nic­twa Pań­stwo­we­go (KBWL LP) z sie­dzi­bą w Pozna­niu. Nie szu­kaj­cie tego w Inter­ne­cie. Jak poin­for­mo­wał nas ppłk mgr inż. Wie­sław Grzyb  z  woj­sko­we­go inspek­to­ra­tu bez­pie­czeń­stwa – witry­na inter­ne­to­wa jest w budo­wie, czy­li że jesz­cze jej nie ma.

CZAS PŁYNĄŁ

Od awa­rii „Igna­ce­go Pade­rew­skie­go” minę­ły trzy mie­sią­ce. Wyda­wa­ło się nam, że już powin­ny być wyni­ki prac onej komi­sji, dokład­nie spraw­dza­ją­cej byłe przy­czy­ny. Bom­ba ter­mo barycz­na!? Brzo­za !?  Mgła w toa­le­cie !? Wia­do­mo — w pol­skich samo­lo­tach pre­zy­denc­kich wszyst­ko jest możliwe.

Zwró­ci­li­śmy się zatem do tej  (KBWL LP) przy Inspek­to­ra­cie Mini­ster­stwa Obro­ny Naro­do­wej do spraw Bez­pie­czeń­stwa Lotów z pyta­niem: „ (…) kie­dy opu­bli­ko­wa­ny zosta­nie raport o przy­czy­nach rze­czo­ne­go incy­den­tu lub jeże­li to moż­li­we wyja­śnie­nie, jakie były jego przyczyny ?”

Odpo­wiedź otrzy­ma­li­śmy 29 czerw­ca, pod kryp­to­ni­mem: „JAWNA” od  Kie­row­ni­ka Kan­ce­la­rii taj­nej Wła­dzy Lot­nic­twa Woj­sko­we­go pana Sta­ni­sła­wa Szew­ca w imie­niu Prze­wod­ni­czą­ce­go KBWL LP,  pod któ­rą pod­pi­sał się: kmdr. mgr. inż. Bogu­sław Kor­ba (repro­duk­cja doku­men­tu poniżej).

 

Czy­ta­my w niej cyt.:

„ (..) uprzej­mie infor­mu­ję, że zda­rze­nie z udzia­łem samo­lo­tu Boeing 736 z 1 Bazy Lot­nic­twa Trans­por­to­we­go w War­sza­wie jest aktu­al­nie przed­mio­tem badań Komi­sji Bada­nia Wypad­ków Lot­ni­czych Lot­nic­twa Pań­stwo­we­go. Ter­min zakoń­cze­nia prac komi­sji oraz przy­ję­cie rapor­tu koń­co­we­go nie jest w tej chwi­li zna­ny ani moż­li­wy do przewidzenia.”

Prze­kła­da­jąc to na język bar­dziej szcze­ry a dosad­ny, komi­sja woj­sko­wa nie wie dla­cze­go w pre­zy­denc­kim samo­lo­cie mogły upier­do­lić się skrzy­dła ogo­no­we. Nie jest w sta­nie prze­wi­dzieć, kie­dy wyja­śni incy­dent na ska­lę mię­dzy­na­ro­do­wą, dzię­ki któ­re­mu Pre­zy­dent RP po raz dru­gi w dzie­jach tra­fił na pierw­szą stro­nę „New York Time­sa” a ogól­no-ame­ry­kań­ska tele­wi­zja CNN żali­ła się, że „ (…) stro­na ame­ry­kań­ska zbyt dłu­go musia­ła cze­kać na powi­ta­nie pol­skiej gło­wy pań­stwa.” Co naj­mniej frapujące.

Pra­wi­dło­wość ta, bo lep­sze­go sło­wa nie znaj­du­ję, ujaw­ni­ła się już wie­lo­kroć. Pie­nięż­na esty­ma­cja nie­któ­rych przed­mio­tów, jest odwrot­nie pro­por­cjo­nal­na do ich rze­czy­wi­stej war­to­ści. Za odpa­dy tek­styl­ne ale nie tyl­ko, ludzie chcą­cy pozo­sta­wać ano­ni­mo­wi, choć prze­cież nie­po­spo­li­ci, pła­ci­li mająt­ka­mi, jaki­mi prze­cięt­ni nigdy nie dysponowali.

PADEREWSKI W POWIETRZU

Mro­żą­ce krew w żyłach są kolej­ne infor­ma­cje, jakie uda­ło się wydo­być. Otóż samo­lot „Igna­cy Pade­rew­ski” 31 mar­ca br,  to jest już w 6 dni od tej nie­wy­ja­śnio­nej jesz­cze awa­rii, odbył lot do Gole­nio­wa. 4 kwiet­nia leciał do Gdań­ska. 6 kwiet­nia ponow­nie w oko­li­ce Szcze­ci­na. 10 kwiet­nia (sic!) do Pary­ża (data wybo­rów pre­zy­denc­kich we Fran­cji). Do dziś  nie­zdia­gno­zo­wa­ny „Igna­cy Pade­rew­ski” odbył 17 lotów z wła­dza­mi pol­skie­go Pań­stwa na pokła­dzie. Kto latał?  To już jest trud­niej ustalić.

Z har­mo­no­gra­mu ofi­cje­li i rela­cji medial­nych moż­na wyro­zu­mo­wać, że przy­naj­mniej raz na pokła­dzie był pre­mier Mora­wiec­ki. Czy Duda latał ? Tego nie wia­do­mo. Z doku­men­ta­cji foto­gra­ficz­nych wizyt mię­dzy­na­ro­do­wych pre­zy­den­ta wyni­ka, że uży­wał w tym cza­sie Boein­ga u nume­rze (0111) „ Roman Dmow­ski”. Pofru­nął nim mię­dzy inny­mi na szczyt NATO do Madrytu.

Cze­go już nie da się ukryć, to wła­śnie nie­zdia­gno­zo­wa­nym przez komi­sję „Igna­cym Pade­rew­skim” trans­por­to­wa­no mar­szał­ka Sena­tu Toma­sza Grodz­kie­go, któ­ry 30 maja musiał lądo­wać na lot­ni­sku w Zury­chu po wizy­cie w Maro­ku. „Pade­rew­skie­mu” pękła szy­ba w kok­pi­cie pilo­tów. Dobrze, że nad­ci­śnie­nie nie wyrzu­ci­ło ich z kabi­ny w przestworza.

Znów zda­je nam się, że pęka­ją­ce szy­by na wyso­ko­ści 3 tys. metrów to może być coś groź­ne­go. Być może też w tej spra­wie woj­sko­wi spe­cja­li­ści pro­wa­dzą jakieś bez­sku­tecz­ne bada­nia. Nale­ża­ło­by jed­nak je zin­ten­sy­fi­ko­wać. Pęka­ją­ce szy­by w oknach wska­zu­ją na jako­weś zmę­cze­nie kadłu­ba samo­lo­tu.  Nad­mier­ne naprę­że­nia kon­struk­cji. Być może jej wadę fabrycz­ną lub w ogó­le konstrukcyjną.

Szy­bę praw­do­po­dob­nie wymie­nio­no, jak mnie­ma­my – ponie­waż  „Igna­cy Pade­rew­ski” wzbił się w powie­trze już 10 czerw­ca w locie do Zury­chu. 27 czerw­ca pole­ciał do Wro­cła­wia Pozna­nia i Rze­szo­wa. Z kim, nie wiadomo.

WUJEK DOBRA RADA

Nie jeste­śmy entu­zja­sta­mi pre­zy­den­ta Dudy. Jed­nak ostat­nią rze­czą jaką byśmy mu życzy­li jest by poległ w kata­stro­fie lotniczej.

Mamy już wpraw­dzie ugrun­to­wa­ne pro­ce­du­ry co dalej: Mie­sięcz­ni­ce, „pan Macie­re­wicz wszyst­ko wyja­śni !” ;  „ że jeste­śmy coraz bli­żej praw­dy” – nato­miast był­by to po pro­stu bla­maż, obciach i wstyd, któ­ry poni­żał­by nas oso­bi­ście, jako jed­nak oby­wa­te­li tego pań­stwa w oczach wła­snych i świata.

Dla­te­go odra­dza­my Dudzie lata­nia w brzu­chu „Pade­rew­skie­go”. Jak już, to prze­cież moż­na eks­pe­dio­wać nim innych.

Na koniec dwie sugestie:

Może zamiast tych wszyst­kich spe­cjal­nych komi­sji wyra­fi­no­wa­nych spe­cja­li­stów, spra­wa­mi powin­na zająć się zwy­kła pro­ku­ra­tu­ra, dla któ­rej niniej­szy arty­kuł jest, wyda­je się, wystar­cza­ją­cą pod­sta­wą do wsz­czę­cia śledz­twa w spra­wie. Nie­ko­niecz­nie pro­ku­ra­tu­ra wojskowa.

Na pew­no nie powin­no być też tak, że byle chuj, taki jak ja, za pośred­nic­twem witryn trac­kin­gu lot­ni­cze­go vide „fli­gh­tra­dar” lub podob­nych, może usta­lić, gdzie znaj­du­ją się wszyst­kie trzy naj­waż­niej­sze samo­lo­ty pol­skie­go lot­nic­twa woj­sko­we­go, tak w cza­sie rze­czy­wi­stym, jak  i w kon­tek­ście histo­rycz­nym, sied­miu mie­się­cy do tyłu. Z takich  danych moż­na już wyro­zu­mo­wać pew­ne pra­wi­dło­wo­ści, wyni­kłe choć­by z nawy­ków pilo­tów. Zacza­ić się poni­żej hipo­te­tycz­nej tra­sy prze­lo­tu „Igna­ce­go Pade­rew­skie­go” z tele­obiek­ty­wem i zro­bić mu nie­chcia­ne zdję­cie. W każ­dym razie, od 2018 roku, dane prze­lo­to­we Air For­ce One, nie są już publicz­nie dostępne.

Napisał:

Robert Jaruga

NOTA REDAKCYJNA

Nota Redak­cyj­na, to sto­pień  dosko­na­ło­ści tek­stu, jaką zda­niem zespo­łu redak­cyj­ne­go osią­gnął autor mozo­ląc się przy komputerze.

Ów sto­pień wyra­ża­my w pro­cen­tach, ponie­waż wszyst­ko, co zawie­ra pro­cen­ty jest dużo bar­dziej god­ne uwa­gi niż to, co pro­cen­tów nie zawie­ra,  vide piwo bezalkoholowe.

Ide­al­ny tekst, czy­li taki, któ­ry nie ist­nie­je otrzymałby

100 PROCENT

Dziś dajemy:

0

Ponieważ :

- spra­wa jest na mia­rę być albo nie być narodu.

Bra­ku­je nam jed­nak, tego o co w każ­dym dobrym kry­mi­na­le cho­dzi – mia­no­wi­cie, kto zabił ?

Bez tych per­so­na­liów, nie moż­na powie­dzieć, że tekst jest stu­pro­cen­to­wy, bo nie jest.

O AUTORZE :

Jest suk­ce­sem repro­duk­cyj­nym ojca Józe­fa i mat­ki Marii. Jasno z tego wyni­ka, że uro­dził się w świę­tej rodzi­nie. Skoń­czył dzien­ni­kar­stwo w War­sza­wie i nauki poli­tycz­ne w Hamburgu.

Wol­no mu więc o sobie mówić, że jest praw­dzi­wym ham­bur­ge­rem. Pocie­sza go, że skła­da się z inte­li­gent­nej mate­rii o masie 1300 gra­mów (waga mózgu).

Mar­twi, że zli­cza­jąc masę 7,3 miliar­da mózgów zamiesz­ku­ją­cych Zie­mię wycho­dzi, że inte­li­gent­na mate­ria sta­no­wi pomi­jal­ny pro­cent mate­rii nie­in­te­li­gent­nej, z któ­rej skła­da się makrokosmos.

(Per­fek­cyj­ny w pie­lę­gna­cji swej inte­lek­tu­al­nej nie­za­leż­no­ści – przyp. red).

ZOSTAŃ AUTOREM 

bądź jednym z nas

Nawkładaj Autorowi ile wlezie


Formularz Kontaktowy

    SKOMENTUJ


    ALE…

    Możesz zamie­ścić swój komen­tarz  poni­żej. Być może obraź­li­wy, prze­śmiew­czy a nawet wul­gar­ny pod warun­kiem, że pod­pi­szesz go wła­snym imie­niem i nazwi­skiem figu­ru­ją­cy­mi w  doku­men­tach metrykalnych.
    Wszel­kie komen­ta­rze, któ­rych auto­rzy wsty­dzą się tego co myślą i co zatem idzie piszą, przez co rozu­mie­my nie­chęć do wyja­wia­nia swo­ich danych, będą usuwane.
    Jeże­li czu­jesz potrze­bę nawsa­dza­nia auto­ro­wi bez­po­śred­nio a chciał­byś być ano­ni­mo­wy, użyj for­mu­la­rza kon­tak­to­we­go powyżej.
    Two­je uwa­gi, zgryź­li­wo­ści oraz jak przy­pusz­cza­my rów­nież peany, tra­fią  do skrzyn­ki mailo­wej auto­ra. Wią­że się to z nie­bez­pie­czeń­stwem, że możesz nawet otrzy­mać jakąś odpo­wiedź, pro­po­zy­cję lub zostać wyzwa­ny na pojedynek.

     


    TY DECYDUJESZ, ILE ZAROBI AUTOR

    W życiu wydawcy nadchodzi ten krytyczny moment, kiedy trzeba zapłacić za opublikowany tekst.
    Po drugie żaden wydawca, tego nie lubi, bo chciałby wydawać wszystko z wyjątkiem pieniędzy.
    Po pierwsze musi on dokonać trudnej sztuki wyszacowania wartości artykułu, w oparciu o subiektywne kryteria, mogące być przecież krzywdzące.
    Aby pozbyć się tego pierwszego problemu, scedowaliśmy radość wyceny pracy redaktorów na czytelników.
    To Twoja decyzja wpływa na to :  czy będzie kaszanka, czy kawior ?
    Klikając na pieniążki poniżej przyznasz autorowi od 1 do 5 zł !

    Owego aktu sprawiedliwości możesz dokonać tylko raz ! 

    W rezultacie owych kliknięć, na koncie autora, pojawi się zagregowana kwota zadysponowanego przez czytelników wynagrodzenia (iloczyn średniej wyceny i liczby wyceniających).

    Te pieniądze w żaden sposób Cię nie obciążają. Nie są odejmowane, ani dodawane  do wartości Twojej subskrypcji. Nic cię zatem nie kosztują.

    Kierując się najwyższą starannością i uczciwością odpowiedz sobie na pytania :
    1. Ile jest warte, co przeczytałeś ?
    2. Na ile zmniejszyło strefę niewiedzy ?
    3. A może czytanie w ogóle zdeprecjonowało Twoje rozumienie świata?

    Dysponuj pieniędzmi pamiętając, że honorarium pomniejszone zostanie o podatek oraz składkę ubezpieczeniową, stanowiące razem ok. 48 proc. jego wartości.

    Frazy kluczowe ( tagi ) :

    Brak komentarzy

    Co o tym myślisz ?