8:00 — 19:00

Pra­cu­je­my Ponie­dzia­łek — Sobota

668–935-668

Dzwoń w Każ­dej Sprawie.Tu i Teraz!

KOCYK PUTINA

Odwiecznej wojnie dobra ze złem, przybył jeszcze jeden epizod.

Woj­na na Ukra­inie ( jest zła), któ­rą pro­wa­dzi Wła­di­mir Zełen­ski (jest dobry) spo­wo­do­wa­ła, że pre­zy­dent Ukra­iny zamiast w gar­ni­tu­rze (było­by lepiej) wystę­po­wał przed świa­tem w blu­zie pola­ro­wej (tro­chę gorzej). Zełen­ski nie ma już pola­ra (źle). Świa­to­wa wize­run­ko­wość pre­zy­den­ta moc­no ucier­pia­ła, gdyż w więk­szym stop­niu skła­da­ła się ona z pola­ra niż z same­go Zełen­skie­go. Polar poje­chał do Lon­dy­nu (dobrze). W tym Lon­dy­nie „Tate Modern Gal­le­ry” na zle­ce­nie amba­sa­dy Ukra­iny sprze­da­ła za pół milio­na zł wspo­mnia­ny polar (to jest zło, któ­re zmie­rzy­ło się ze zdro­wym roz­sąd­kiem kupu­ją­ce­go. Zdro­wy roz­są­dek prze­grał ). Kupu­ją­cy pozo­stał ano­ni­mo­wy (źle, bo każ­dy chciał­by wie­dzieć, któż był owym idiotą).

ZŁO I DOBRO

Ale pie­nią­dze mają iść na ofia­ry woj­ny (dobrze), te naj­młod­sze (o! to już nie naj­le­piej, gdyż widać, że są ofia­ry  lep­sze i gor­sze. Ozna­cza to dys­kry­mi­na­cję ofiar ze wzglę­du na wiek, czy­li zło). Licy­ta­cję pro­wa­dził pre­mier Wiel­kiej Bry­ta­nii (to dobrze) Boris (no to po rosyj­sku, zna­czy nie dobrze) John­son (w porząd­ku, czy­li dobrze).  Na tym histo­ria się zapew­ne nie skoń­czy.  Ktoś, ten polar z pod­pi­sem pre­zy­den­ta Ukra­iny teraz posiada.

 

 

Może jest to Wła­di­mir Putin, któ­ry nabył go przez pod­sta­wio­nych dra­ni z FSB (nie­do­brze). Niech tyl­ko poka­rzą polar w rosyj­skiej tele­wi­zji „Pier­wyj Kanał” a wyj­dzie, że Putin zdarł z Zełen­skie­go skó­rę. Bar­dzo nega­tyw­ny wydźwięk pro­pa­gan­do­wy prze­ciw Zełen­skie­mu (nie­do­brze) ale dla Puti­na (dobrze). A może nabyw­cą jest John­ny Sins,  zna­ny lepiej,  jako  „Łysy z Braz­zers”. Gwiaz­da por­no. Być może.

Tym samym doszli­śmy do kapi­tal­nych spostrzeżeń.

MIANOWICIE:

a. W łań­cu­chu przy­czy­no­wo skut­ko­wym, zło poprze­dzo­ne jest przez dobro, przed któ­rym też wystę­po­wa­ło jakieś zło. Nie ma tego złe­go, co by na dobre nie wyszło i tego dobre­go, co by się złym nie skończyło.

b. Zna­leź­li­śmy też wresz­cie wyja­śnie­nie, dla­cze­go złe rze­czy przy­da­rza­ją się dobrym ludziom, czy­li dla­cze­go dosta­ją to, na co nie zasłu­gu­ją. Taka bowiem jest natu­ra spraw, że w koło­wro­cie dobra i zła ludziom przy­tra­fia się to, co się przy­tra­fia a nie to, co powin­no się przytrafiać.

c. Nale­ża­ło­by też zmie­nić prag­ma­ty­kę sys­te­mu edu­ka­cji. Obec­na upo­śle­dza dzie­ci. Opusz­cza­jąc sztucz­ne śro­do­wi­sko szkol­ne, zde­rza­ją się one z poważ­nym dyso­nan­sem poznaw­czym. Za dobre wypra­co­wa­nia w szko­le otrzy­my­wa­ły dobre oce­ny. Powin­no być odwrot­nie: nie­uc­two pre­mio­wa­ne a cięż­ka, rze­tel­na pra­ca kara­na z całą suro­wo­ścią ! Tak, jak to jest w praw­dzi­wym życiu.

d. No i w koń­cu w tym pola­rze, tkwi jakaś magia, kie­ru­ją­ca się wła­sną pra­wi­dło­wo­ścią, któ­rej nie spo­sób wywo­dzić ze zna­nych eko­no­micz­nych a nawet bio­lo­gicz­nych praw natury.

Pra­wi­dło­wość ta, bo lep­sze­go sło­wa nie znaj­du­ję, ujaw­ni­ła się już wie­lo­kroć. Pie­nięż­na esty­ma­cja nie­któ­rych przed­mio­tów, jest odwrot­nie pro­por­cjo­nal­na do ich rze­czy­wi­stej war­to­ści. Za odpa­dy tek­styl­ne ale nie tyl­ko, ludzie chcą­cy pozo­sta­wać ano­ni­mo­wi, choć prze­cież nie­po­spo­li­ci, pła­ci­li mająt­ka­mi, jaki­mi prze­cięt­ni nigdy nie dysponowali.

PARĘ PRZYKŁADÓW :

Nie cał­kiem daw­no, ano­ni­mo­wi nabyw­cy za pośred­nic­twem nie­miec­kie­go domu aukcyj­ne­go „Her­mann Histo­ri­ca” za 62 tys. euro, kupi­li skó­rza­ne spoden­ki Hitle­ra oraz cero­wa­ne skar­pet­ki za 18 tysię­cy. Tym samym źró­dłem sprze­da­no jedwab­ną dwu­czę­ścio­wą piżam­kę mar­szał­ka Rze­szy Her­man­na Goerin­ga. Za 3 tys. euro. Spie­nię­żo­no też inne arte­fak­ty, na sumę ponad 600 tys. euro. Zaświad­cze­nie o uisz­cze­niu przez wodza III Rze­szy podat­ku za psa ( Blon­di było jej na imię) 3,8 tys. Mie­dzia­ną fiol­kę, w któ­rej Her­mann Goering prze­trzy­my­wał kap­suł­kę z tru­ci­zną 26 tys.

Jak­kol­wiek oso­by nabyw­ców pozo­sta­ją w sfe­rze  naj­gor­szych przy­pusz­czeń, wia­do­mo, kto sprze­da­wał. Byli nimi spad­ko­bier­cy dr Joh­na Lat­ti­me­ra, ame­ry­kań­skie­go leka­rza, któ­ry pozo­sta­wał w dys­po­zy­cji nazi­stow­skich zbrod­nia­rzy sądzo­nych w Norym­ber­dze. Więk­szość ze 169 hitle­row­skich eks­po­na­tów Lat­ti­mer ukradł z depo­zy­tu sądo­wych dowo­dów po zakoń­cze­niu pro­ce­su. Nie­któ­re otrzy­my­wał w cha­rak­te­rze spe­cjal­nej gra­ty­fi­ka­cji za usłu­gi od podopiecznych.

Żeby nie było, iż jest jakaś inten­cja ukry­ta w porów­ny­wa­niu blu­zy boha­te­ra Ukra­iny z gacia­mi hań­by Nie­miec, przy­po­mnę zatem inne, podob­ne, chu­li­gań­skie z punk­tu widze­nia filo­zo­fii wol­no­ryn­ko­wej, uczci­wo­ści pra­cu­ją­ce­go czło­wie­ka i haseł rewo­lu­cji fran­cu­skiej o rów­no­ści wszyst­kich ludzi,  trans­ak­cje otwar­te­go rynku.

SZMATY ZA FUNTY

Suk­nia zarę­czy­no­wa, z dekol­tem w kształ­cie ser­ca, dłu­gi­mi ręka­wa­mi wraz z czap­ką, z mięk­kim ron­dem i stru­sim pió­rem pani Mar­ga­ret Roberts, zna­nej w rezul­ta­cie tych zarę­czyn, jako That­cher, sprze­da­na zosta­ła przez lon­dyń­ski dom aukcyj­ny „Christie’s”  za 25 tys. fun­tów przy cenie wywo­ław­czej 15 tys. Jej brzyd­ka gar­son­ka, w kolo­rze zie­lo­nej szał­wii, wyce­nia­na  na 800 fun­tów, zna­la­zła wariat­kę, któ­ra dała za nią 8 tys. Nad­pa­lo­ne cyga­ro Win­sto­na Chur­chil­la ten­że sam dom aukcyj­ny, spu­ścił za 1200 fun­tów. To jest zgod­ne z naszą zasa­dą,  że im mniej­sza war­tość, tym więk­sza cena. Cyga­ro Chur­chil­la ale nie zapa­lo­ne kosz­to­wa­ło jedy­nie 1000 funtów.

Podob­nie abs­trak­cyj­ną cenę osią­gnę­ło, na wpół zje­dzo­ne, śnia­da­nie pre­zy­den­ta Barac­ka Oba­my 10 tys. dola­rów. Oraz guma do żucia, prze­żu­ta przez pio­sen­kar­kę Brit­ney Spe­ars. Na tej ostat­niej zresz­tą nie­źle zaro­bił kame­rzy­sta Fox Cor­po­ra­tion, któ­re­mu artyst­ka prze­je­cha­ła po sto­pie autem, w trak­cie czyn­no­ści służ­bo­wych. Sprze­dał on cyt. „(…) auten­tycz­ną skar­pet­kę prze­je­cha­ną przez Brit­ney, dokład­nie tą samą, któ­rą miał na sto­pie, z gwa­ran­to­wa­nym odci­skiem bież­ni­ka opo­ny”  za 1025 dolarów.

Mamy zatem do czy­nie­nia ze zja­wi­skiem magicz­nym, acz­kol­wiek rów­nie pew­nym jak to, że na Zie­mi jest gra­wi­ta­cja. Nie wie­my skąd pocho­dzi gra­wi­ta­cja ( że zależ­na jest od masy – to jesz­cze nicze­go nie wyja­śnia – zatem magia) : Jak coś zosta­ło dotknię­te przez kogoś, kto ma ponad milion wyświe­tleń według Google Ana­li­tics osią­ga war­tość niebotyczną.

Tym samym doszli­śmy do zasad­ni­cze­go punk­tu naszej pra­cy koncepcyjnej.

ZDROWIE CARA

Nie jest praw­dą, co napi­sał „New York Times”, w minio­ną śro­dę, że mor­der­ca Putin przy­kry­wa­jąc kola­na zie­lo­nym ple­dem pod­czas para­dy zwy­cię­stwa w Moskwie, masko­wał swo­je­go Par­kin­so­na.  Nie jest rów­nież praw­dą, co napi­sał „The Hin­du­stan Times”, że Putin jest „bar­dzo cho­ry na raka krwi dla­te­go okrył się ple­dem”. Nie moż­na też się zgo­dzić z wło­ski­mi leka­rza­mi zatrud­nio­ny­mi w redak­cji „La Stam­pa”, że pled świad­czy o raku żołąd­ka wywo­ła­nym bak­te­ria­mi heli­co­bac­ter pylo­ri. Tela­wiw­ski dzien­nik „Yedioth Ahro­noth”  inter­pre­tu­ję spra­wę koca, jako anti­do­tum na para­no­ję, któ­rą Putin leczy rów­nież kąpie­la­mi w sprosz­ko­wa­nym poro­żu jele­ni. Błąd. Naj­bar­dziej roz­sąd­nie w spra­wie zacho­wał się  „Frank­fur­ter All­ge­me­ine Zeitung” , któ­ry o ple­dzie w ogó­le nie napisał.

Zba­da­nie praw­dy, zaję­ło nam ponad tydzień, przez co jeste­śmy za inny­mi gaze­ta­mi,  ale oka­za­ła się ona zupeł­nie inna i potrzeb­na. Ten koc, któ­ry z taką napa­stli­wo­ścią Putin poka­zał świa­tu,  z rosyj­skiej weł­ny wiel­błą­dziej (hipo­aler­gicz­nej) zwa­nej arm­ja­kien, w bar­wie „tan­kow­nyj osnow­nyj cwiet1 ”  utka­ny został na zle­ce­nie  Mini­ster­stwa Sytu­acji Nad­zwy­czaj­nych Rosyj­skiej Fede­ra­cji w Zakła­dzie Kocy Numer 5 Kor­pus 11  w Orle. Nie­któ­re źró­dła poda­ją, że cho­dzi­ło o Ludo­wy Zakład Kocy Wojen­no­wo Nazna­cze­nia Numer 31 w miej­sco­wo­ści Dub­ki ale to nie­praw­da, bo w Dub­kach nie ma takie­go zakła­du. Tam w ogó­le nic nie ma. Praw­do­po­dob­nie dez­in­for­ma­cja Wniesz­niej Razwied­ki Ras­sij­skoj Fiedieracii.

KOC MA MOC

Otóż ten koc, któ­ry zna­ją milio­ny czy­tel­ni­ków gazet papie­ro­wych na świe­cie, nie mówiąc o inter­nau­tach, któ­rych jest ze 200 miliar­dów – sami rozu­mie­cie. On jest war­ty wię­cej niż  rezer­wa zło­ta, któ­rą pre­zes NBP – spro­wa­dził 3 lata temu do kra­ju. Zało­żę się, że to naj­droż­szy wyrób tek­styl­ny wypro­du­ko­wa­ny w histo­rii cywi­li­za­cji. Nawet, jeże­li wart 100 razy mniej niż przy­pusz­czam, usta­wia wła­ści­cie­la na kil­ka poko­leń do przodu.

 

 

Putin, choć popeł­nia błę­dy, to czło­wiek orien­tu­ją­cy się jed­nak w pra­wi­dło­wo­ściach kie­ru­ją­cych spo­łecz­no­ścia­mi ludz­ki­mi. Nie jest więc dziw­nym, że sta­ra się zabez­pie­czyć na wszel­ki wypa­dek, rów­nież taki gdy­by nagle prze­stał być Puti­nem. Ten koc to jego zabez­pie­cze­nie eme­ry­tal­ne. Mają­tek, któ­re­go nawet naj­bar­dziej pogar­dza­ją­cy Puti­nem, go nie pozba­wi. Taka jest wła­śnie  upraw­nio­na reflek­sja, dają­ca zada­wa­la­ją­ce wyja­śnie­nie, ple­du pod­czas para­dy, na kola­nach Wła­di­mi­ra Władimirowicza.

Acha! Enun­cja­cje dzien­ni­ka­rza, bry­tyj­skie­go „The Time­sa” Giles’a Coren’a powsta­łe przy innej oka­zji,  w duchu „Putin is a woman”, acz­kol­wiek inte­lek­tu­al­nie cie­ka­we, to jed­nak, twier­dzę bez skru­pu­łów – rady­kal­nie fałszywe.

przypisy

  1. „Czoł­go­wy kolor pod­sta­wo­wy” – ofi­cjal­na nazwa kolo­ru zie­lo­nej far­by sto­so­wa­nej do malo­wa­nia rosyj­skich czołgów.

Napisał:

Robert Jaruga

NOTA REDAKCYJNA

Nota Redak­cyj­na, to sto­pień  dosko­na­ło­ści tek­stu, jaką zda­niem zespo­łu redak­cyj­ne­go osią­gnął autor mozo­ląc się przy komputerze.

Ów sto­pień wyra­ża­my w pro­cen­tach, ponie­waż wszyst­ko, co zawie­ra pro­cen­ty jest dużo bar­dziej god­ne uwa­gi niż to, co pro­cen­tów nie zawie­ra,  vide piwo bezalkoholowe.

Ide­al­ny tekst, czy­li taki, któ­ry nie ist­nie­je otrzymałby

100 PROCENT

Dziś dajemy:

0

Ponieważ :

- spra­wa jest na mia­rę być albo nie być narodu.

Bra­ku­je nam jed­nak, tego o co w każ­dym dobrym kry­mi­na­le cho­dzi – mia­no­wi­cie, kto zabił ?

Bez tych per­so­na­liów, nie moż­na powie­dzieć, że tekst jest stu­pro­cen­to­wy, bo nie jest.

O AUTORZE :

Jest suk­ce­sem repro­duk­cyj­nym ojca Józe­fa i mat­ki Marii. Jasno z tego wyni­ka, że uro­dził się w świę­tej rodzi­nie. Skoń­czył dzien­ni­kar­stwo w War­sza­wie i nauki poli­tycz­ne w Hamburgu.

Wol­no mu więc o sobie mówić, że jest praw­dzi­wym ham­bur­ge­rem. Pocie­sza go, że skła­da się z inte­li­gent­nej mate­rii o masie 1300 gra­mów (waga mózgu).

Mar­twi, że zli­cza­jąc masę 7,3 miliar­da mózgów zamiesz­ku­ją­cych Zie­mię wycho­dzi, że inte­li­gent­na mate­ria sta­no­wi pomi­jal­ny pro­cent mate­rii nie­in­te­li­gent­nej, z któ­rej skła­da się makrokosmos.

(Per­fek­cyj­ny w pie­lę­gna­cji swej inte­lek­tu­al­nej nie­za­leż­no­ści – przyp. red).

ZOSTAŃ AUTOREM 

bądź jednym z nas

Nawkładaj Autorowi ile wlezie


Formularz Kontaktowy

    SKOMENTUJ


    ALE…

    Możesz zamie­ścić swój komen­tarz  poni­żej. Być może obraź­li­wy, prze­śmiew­czy a nawet wul­gar­ny pod warun­kiem, że pod­pi­szesz go wła­snym imie­niem i nazwi­skiem figu­ru­ją­cy­mi w  doku­men­tach metrykalnych.
    Wszel­kie komen­ta­rze, któ­rych auto­rzy wsty­dzą się tego co myślą i co zatem idzie piszą, przez co rozu­mie­my nie­chęć do wyja­wia­nia swo­ich danych, będą usuwane.
    Jeże­li czu­jesz potrze­bę nawsa­dza­nia auto­ro­wi bez­po­śred­nio a chciał­byś być ano­ni­mo­wy, użyj for­mu­la­rza kon­tak­to­we­go powyżej.
    Two­je uwa­gi, zgryź­li­wo­ści oraz jak przy­pusz­cza­my rów­nież peany, tra­fią  do skrzyn­ki mailo­wej auto­ra. Wią­że się to z nie­bez­pie­czeń­stwem, że możesz nawet otrzy­mać jakąś odpo­wiedź, pro­po­zy­cję lub zostać wyzwa­ny na pojedynek.

     


    TY DECYDUJESZ, ILE ZAROBI AUTOR

    W życiu wydawcy nadchodzi ten krytyczny moment, kiedy trzeba zapłacić za opublikowany tekst.
    Po drugie żaden wydawca, tego nie lubi, bo chciałby wydawać wszystko z wyjątkiem pieniędzy.
    Po pierwsze musi on dokonać trudnej sztuki wyszacowania wartości artykułu, w oparciu o subiektywne kryteria, mogące być przecież krzywdzące.
    Aby pozbyć się tego pierwszego problemu, scedowaliśmy radość wyceny pracy redaktorów na czytelników.
    To Twoja decyzja wpływa na to :  czy będzie kaszanka, czy kawior ?
    Klikając na pieniążki poniżej przyznasz autorowi od 1 do 5 zł !

    Owego aktu sprawiedliwości możesz dokonać tylko raz ! 

    W rezultacie owych kliknięć, na koncie autora, pojawi się zagregowana kwota zadysponowanego przez czytelników wynagrodzenia (iloczyn średniej wyceny i liczby wyceniających).

    Te pieniądze w żaden sposób Cię nie obciążają. Nie są odejmowane, ani dodawane  do wartości Twojej subskrypcji. Nic cię zatem nie kosztują.

    Kierując się najwyższą starannością i uczciwością odpowiedz sobie na pytania :
    1. Ile jest warte, co przeczytałeś ?
    2. Na ile zmniejszyło strefę niewiedzy ?
    3. A może czytanie w ogóle zdeprecjonowało Twoje rozumienie świata?

    Dysponuj pieniędzmi pamiętając, że honorarium pomniejszone zostanie o podatek oraz składkę ubezpieczeniową, stanowiące razem ok. 48 proc. jego wartości.

    Frazy kluczowe ( tagi ) :

    Brak komentarzy

    Co o tym myślisz ?