8:00 — 19:00

Pra­cu­je­my Ponie­dzia­łek — Sobota

668–935-668

Dzwoń w Każ­dej Sprawie.Tu i Teraz!

NA MOSKWĘ

Żarty się skończyły. Trzeba zacząć mówić, jak jest.

Na wscho­dzie ludzie gada­ją­cy cyry­li­cą i graż­dan­ką wyrzy­na­ją się nawza­jem. Nie­któ­rzy — bo to lubią, inni jed­nak raczej nie.

Suki, kur­wy i pede­ra­ści zaata­ko­wa­li homo­sek­su­ali­stów, nar­ko­ma­nów i faszy­stów*. Tak mniej wię­cej mówią o sobie nawza­jem.  I nie zapo­wia­da się aby nastą­pi­ła, jakaś dia­me­tral­na zmia­na zapa­try­wań, bo spo­ro w tym praw­dy. Nato­miast w innych kwe­stiach opo­nen­ci kła­mią, jak najęci.

ROSJA

Z jed­nej stro­ny mamy Rosję,  któ­rą zawsze trak­to­wa­li­śmy, jako kraj nie­do­ro­zwi­nię­ty, gdzie dzi­wacz­ne idee ple­nią się nad­zwy­czaj szyb­ko. Ludzie są bied­ni. Noszą czap­ki z wil­ków oraz  gra­ją w sza­chy, jeże­li aku­rat nie wystę­pu­ją w bale­cie. Ponie­waż mer­ce­des i renault zamknę­ły im swo­je fabry­ki, powró­cą do pro­duk­cji samo­cho­dów z sil­ni­ka­mi od moto­pom­py, w któ­rych roz­rząd reali­zo­wa­ny jest przez sznu­rek do sno­po­wią­zał­ki. Będąc na kacu. W koń­cu o to w tych sank­cjach cho­dzi. Nawet ten ich język, przy­po­mi­na odmia­nę gwa­ro­wej pol­sz­czy­zny. „Pokup­ka”1 , „kru­gło­je sut­ki”2, „zażi­gał­ka”3 – czy takie wyra­zy mogą ozna­czać coś przy­zwo­ite­go. Po pro­stu:  „sram”4.

Rosja to poro­nio­na demo­kra­cja, rzą­dzo­na przez czar­ne typy z KGB, któ­re do zała­twia­nia napraw­dę waż­nych spraw, wynaj­mu­ją nawet kry­mi­na­li­stów a ci się już nie patycz­ku­ją.  Jest jesz­cze gru­pa moż­no­wład­ców, jeż­dżą­ca ben­tley­ami, wyglą­da­ją­cy­mi jak pozła­ca­ne sede­sy, ubie­ra­ją­cy­mi  się w futra z bia­łych niedź­wie­dzi, mogą­cych speł­nić każ­dą zachcian­kę byle była, w jak naj­gor­szym guście. T‑34, Kałasz­ni­kow i Tabli­ca Men­de­le­je­wa – to zda­je się jedy­ne arte­fak­ty, któ­ry­mi Rosja­nie pozy­tyw­nie zadzi­wi­li świat. Acha jesz­cze Nowiczok.

Ta cha­rak­te­ry­sty­ka nie była­by peł­na, gdy­by­śmy pomi­nę­li zda­nie Rosjan na temat miłu­ją­cej pokój Euro­py, któ­ra  wyda­ła takie pomio­ty, jak Mus­so­li­ni, Fran­co i Hitler. Jak­by nie patrzeć twór­ców pierw­szej Unii Euro­pej­skiej od Atlan­ty­ku, aż po Grzę­dę Smo­leń­sko-Moskiew­ską.   Okieł­zna­nie tego ostat­nie­go kosz­to­wa­ło 26 milio­nów rosyj­skich ist­nień. Rosja­nie mają zatem pra­wo do pew­nej nie­uf­no­ści wobec uzna­wa­nych przez dru­gą Unię Euro­pej­ską  impe­ra­ty­wów cywilizacyjnych.

UKRAINA

Z dru­giej stro­ny Ukra­ina. Racz­ku­ją­ca demo­kra­cja, acz­kol­wiek nie­wy­klu­czo­ne, że już z lek­ką nie­mo­tą. Zełen­ski zde­le­ga­li­zo­wał wła­śnie nie­któ­re  par­tie opo­zy­cyj­ne. Sło­wo korup­cja, jest tu syno­ni­mem nor­mal­nych rela­cji biz­ne­so­wych, o któ­rych uczą się stu­den­ci wydzia­łów eko­no­micz­nych. Mają tam nawet „Muzeum Korup­cji”, po zwie­dza­niu któ­re­go wiesz, że łapow­nic­two jest cacy. Kraj z naj­wyż­szym odset­kiem ludzi z wyż­szym wykształ­ce­niem, ale roz­mo­wa z prze­cięt­ną jego oby­wa­tel­ką, nie jest bar­dziej roz­wi­ja­ją­ca niż dys­pu­ta z del­fi­nem. No i  trud­no jest nie pamię­tać, że nie­kie­dy w rela­cjach dobro­są­siedz­kich, posłu­gu­ją się tam widła­mi oraz moty­ka­mi, o czym dużo wie ks. Tade­usz Isa­ko­wicz-Zale­ski. Naro­do­wa duma – to zda­je się jest pod­sta­wo­wy towar eks­por­to­wy, oprócz oczy­wi­ście papie­ro­sów bez pol­skich zna­ków akcyzy.

PIEKŁO TO INNI LUDZIE

Jeże­li kogoś to bawi —  nie­słusz­nie. Nie jeste­śmy w sta­nie pojąć men­tal­no­ści żad­ne­go z tych naro­dów. Zna­my je dobrze, jako nie­zna­jo­mych. Dla więk­szo­ści z nas, oba nie wyda­ją się bar­dziej inte­re­su­ją­ce, niż instruk­cja obsłu­gi gaśni­cy pia­no­wej.  Ludzie kie­ro­wa­ni w dele­ga­cje do Moskwy lub Kijo­wa zapa­da­ją na cho­ro­bę loko­mo­cyj­ną lub artre­tyzm jesz­cze przed zaku­pem bile­tu lotniczego.

Oba pań­stwa jawią nam się tymi, w któ­rych nad­rzęd­ne pra­wo isto­ty ludz­kiej, do życia, nie jest przy­wi­le­jem naj­waż­niej­szym.  Gorzej jest tyl­ko w Afry­ce, któ­rej miesz­kań­cy potra­fią zabi­jać się mebla­mi ogrodowymi.

Co gor­sze nie powin­ni­śmy się popi­sy­wać rozu­mie­niem men­tal­no­ści przy­wód­ców obu narodów.

WŁADIMIR

Pierw­szy, wia­do­mo kto, przed­miot nad­ludz­kie­go kul­tu, któ­re­go por­tret moż­na sobie kupić w każ­dym moskiew­skim kio­sku i skle­pie z ryba­mi. Sta­ry wyja­dacz. Lider, któ­ry wła­da­jąc naj­więk­szym pań­stwem na świe­cie, prze­żył już 2 papie­ży, 4 pre­zy­den­tów Sta­nów Zjed­no­czo­nych, roze­grał 5 wojen. Poli­tyk, z któ­rym każ­dy roz­ma­wia, jeże­li tyl­ko zadzwo­ni z Krem­la o dowol­nej porze dnia lub nocy. Oto­czo­ny wata­hą takich jak on sam, któ­rzy jak­kol­wiek mogą się sze­fa bać — swo­je wie­dzą. Ma poważ­ny atut – broń jądro­wą. Obec­nie rzeź­nik, zbrod­niarz wojen­ny i dzie­cio­bój­ca, któ­ry ma rów­nież wady —  nie pije.

WOŁODYMYR

Dru­gi to leszcz. Uro­dził się, kie­dy ten pierw­szy miał 30 lat i wię­cej za usza­mi niż Vito Cor­le­one pod koniec życia. Pozba­wio­ny jakie­go­kol­wiek doświad­cze­nia poli­tycz­ne­go, prak­ty­ki w zarzą­dza­niu czym­kol­wiek. Wypły­nął na nie­zwy­kłej aktor­skiej popu­lar­no­ści kome­dii, gdzie bła­zno­wał pre­zy­den­ta pań­stwa.  Przez więk­szość życia trud­nił się pisa­niem ske­czy dla swo­je­go kaba­re­tu. Uni­ka­ją­cy podat­ków. Uchy­la­ją­cy się od służ­by woj­sko­wej. Dobrze pre­zen­tu­ją­cy się w zie­lo­nym T‑shircie pod roz­pi­na­nym swe­trem. Oto­czo­ny jest przez mini­strów i wice­mi­ni­strów, w sumie ponad 30 osób, zre­kru­to­wa­nych z jego trup teatral­nych, któ­rzy dok­to­ra­ty robi­li z zakła­da­nia spół­ek offsho­ro­wych. Słusz­nie poma­wia­ny o prze­sa­dza­nie z amfe­ta­mi­nom i metadonem.

PIŁKA W GRZE

Trwa eska­la­cja kon­flik­tu, któ­ry na zasa­dzie odpo­wie­dzial­no­ści zbio­ro­wej sta­je się woj­ną ruskich z całym świa­tem. Eks­per­ci od pił­ki noż­nej, w swo­ich licz­nych wcie­le­niach i egzem­pla­rzach mają już roz­wią­za­nie:  Rosja prze­sta­nie ist­nieć albo dro­ga do jakie­goś gów­no-poko­ju wie­dzie przez samo­bój­stwo Puti­na, tudzież pała­co­wy prze­wrót na Kremlu.

Pozo­sta­li goje, noszą­cy w robo­cie kaski budow­la­ne, licy­tu­ją się, jak dopiec ruskie­mu. Rosyj­skim tirom odkrę­cać tabli­ce reje­stra­cyj­ne ! Łoł !  Powa­li­my Pałac Kul­tu­ry! Rosyj­ska wód­ka do dezyn­fek­cji kana­li­za­cji! Spa­li­my Pusz­ki­na w komin­ku! Nie będzie­my śpie­wać Czaj­kow­skie­go! Niech kaca­py nie jedzą ham­bur­ge­rów! Zamknąć im dostęp do Por­n­hu­ba! Face­bo­oka już nie mają! Wypier­do­lić dyplo­ma­tów! Nie wymie­niać rubla itd. Bo jeśli nie, to dziś Kijów, jutro War­sza­wa, Ber­lin i Paryż potem.

Z dru­giej stro­ny przy­ję­li­śmy już dwa milio­ny ukra­iń­skich kobiet i dzie­ci, na któ­re pła­cić będzie­my ali­men­ty. Ukra­iń­skie fla­gi powie­wa­ją nad każ­dym urzę­dem gmi­ny, tak­że w Paca­no­wie. W każ­dej sto­li­cy euro­pej­skiej na gma­chach publicz­nych. Na budyn­ku Komi­sji Euro­pej­skiej tak­że, zaraz obok fla­gi unij­nej. Miesz­ka­niec archi­pe­la­gu Cza­gos przy­by­ły nie­chcą­cy do Euro­py, mógł­by odnieść wra­że­nie, że już ona cała jest ukra­iń­skim protektoratem. 

Trwa lek­ko­myśl­ne pod­szczy­py­wa­nie niedź­wie­dzia i bez­re­flek­syj­na czo­ło­bit­ność przed trójzębem.

Poje­cha­li­by­śmy  mor­do­wać ruskich, z Andrze­jem Sewe­ry­nem na cze­le, gdy­by tyl­ko dało się ukryć, że to my, co nie zna­czy, że w koń­cu i tak się nie odwa­ży­my. Niech tyl­ko papież Fran­ci­szek tak się nie ocią­ga. Da dzia­dy­ga wresz­cie przyzwolenie.

Po pro­stu Pola­kom znu­dził się pokój. Przy­zwo­itość i rozum nie pozwa­la­ją się do tego przy­znać.  Ilu z nas, nad ranem, sia­da przed kom­pu­te­ra­mi w ocze­ki­wa­niu na wia­do­mo­ści o kolej­nych ruskich bestial­stwach. Zbom­bar­do­wa­li już czwar­ty szpi­tal ? Może cho­ciaż jakąś szko­łę!?  No przy­naj­mniej  dom star­ców ? Bez prze­rwy tor­tu­ru­ją ofi­cje­li no i ta model­ka w cią­ży, czy aby na pew­no nie żyje ? Bin­go ! Spa­lo­no kolej­ny ruski czołg, w któ­rym upie­kło się żyw­cem trzech dzie­więt­na­sto­lat­ków! W koń­cu byli sami sobie win­ni. Ta dziel­na bab­cia, któ­ra otru­ła 8 kaca­pów  pasz­te­ci­ka­mi ! Ileż wąt­pli­wo­ści moral­nych musia­ła w sobie zwal­czyć – aby doko­nać tego okrut­ne­go ale koniecz­ne­go do zba­wie­nia czy­nu. „Zabi­ja­nie ruskich to nie pra­ca – to przy­jem­ność !”  – takie enun­cja­cje ukra­iń­skich bojow­ni­ków, już niko­go nie wpra­wia­ją w zdumienie.

JAROSŁAW

I teraz w grun­cie rze­czy – jak spra­wy,  się poto­czą zale­ży od jed­ne­go czło­wie­ka.  Róż­ni­ca mię­dzy obec­ną Pol­ską a puti­now­skim sys­te­mem jest raczej kosme­tycz­na. Wyni­ka z tego, że jeste­śmy bar­dziej na zachód.

Wła­dza par­la­men­tu zosta­ła wyka­stro­wa­na. Głów­ne media pod­po­rząd­ko­wa­ne jed­nej sile poli­tycz­nej. Pozo­sta­łe led­wo zipią. Opo­zy­cja nie­po­my­sło­wa. Nie­zdol­na do żad­nych dzia­łań tym bar­dziej ofen­syw­nych. Rząd admi­ni­stru­je pomy­sła­mi lide­ra. Duda jest, taką samą kary­ka­tu­rą pre­zy­den­ta, jak Micha­ił Miszu­stin rosyj­skie­go pre­mie­ra. Kto tak napraw­dę jest pol­skim pre­mie­rem to widzie­li­śmy, choć­by w rela­cji z Kijowa.

Cóż może myśleć, ten któ­re­go wszy­scy mamy teraz na myśli ?  Cała dotych­cza­so­wa mitrę­ga PiS‑u, two­rze­nia  pseu­do-socjal­ne­go pań­stwa, na któ­re nigdy nie było nas stać, wła­śnie się skoń­czy­ła. Świa­to­we tren­dy gospo­dar­cze zepchną nas w bie­dę.   Deko­niunk­tu­ra powo­do­wa­na przez pra­wo­daw­stwo, któ­re z jed­nej stro­ny zdej­mo­wa­ło z ludzi wszel­ką  odpo­wie­dzial­ność za sie­bie a z dru­giej stro­ny dusi­ło ini­cja­ty­wę pry­wat­ną z upodo­ba­niem, będzie się pogłębiać.

Pan, o któ­re­go cho­dzi jest zupeł­nie igno­ro­wa­ny. Nikt z nami nie roz­ma­wiał, nie pytał o zda­nie. Przy­ja­cie­le się wypie­li. W koń­cu przy­je­chał sobie pre­zy­dent Biden, spraw­dzić czy jak doj­dzie w osta­tecz­nym roz­ra­chun­ku do  ter­mo­nu­kle­ar­nej woj­ny  nad Bugiem, to  pla­ne­ta  prze­sta­nie się obra­cać ze wscho­du na zachód, czy tyl­ko nowo­jor­skim plu­skwia­kom pogor­szy się słuch !?  Żeby cho­ciaż mnie przy­tu­lił ? Pokle­pał po ple­cach – myśli zapew­ne nasz pod­miot liryczny.

A prze­cież Putin jest zdol­ny do wszyst­kie­go. Mie­dwie­diew nazy­wa nas imbe­cy­la­mi. No i z tym kana­łem i abram­sa­mi – PiS miał oczy­wi­ście rację. To nie ruso­fo­bia – tyl­ko instynk­tow­ne prze­czu­cie real­ne­go zagro­że­nia. Nie chcie­li­śmy woj­ny, ale prze­cież widać,  kto pierw­szy dobył mie­cza. Anty­chryst, w swo­ich par­ty­ku­lar­nych inte­re­sach ruszył na wol­nych ludzi umie­ra­ją­cych w słusz­nej spra­wie. Świat popie­ra nas. Woj­na z Rosją to nasz świę­ty obo­wią­zek,  któ­ry jeste­śmy win­ni minio­nym poko­le­niom. Tyl­ko zdraj­cy mnie­ma­ją inaczej. 

Tak to wła­śnie pan Kaczyń­ski myśli. On po pro­stu chce tej woj­ny. Nie­praw­daż Panie wice­pre­mie­rze, że Pan chce ?

ALE JAK ?

Pro­blem jest tyl­ko taki, jak­by to zro­bić ?! Potrzeb­ny jest pre­tekst. Ale nie typu poko­jo­wa misja NATO pod fla­gą bia­ło­czer­wo­ną, albo że  „Fak­ty są bez­spor­ne (…) wszyst­kie pyta­nia uzy­ska­ły jakąś odpo­wiedź i to zosta­ło uję­te w pew­nym doku­men­cie, któ­ry do tej pory nie był przed­mio­tem publicz­nej deba­ty, ale mam nadzie­ję, że nie­dłu­go się nim stanie” .

Pierw­sze gru­by­mi nić­mi szy­te. Dru­gie,  nadę­te pito­le­nie  – dobre dla sek­ty smoleńskiej.

Musisz Pan wymy­śleć coś, w co uwie­rzy nawet Leszek Mil­ler i Robert Bie­droń. Z tym Bie­dro­niem będzie łatwiej. Musi to być powód, o któ­rym nasi potom­ko­wie, czy­tać będą z poczu­ciem dumy i uza­sad­nio­nej wyż­szo­ści. Powiedz­my … zama­sko­wa­ni spa­do­chro­nia­rze Spec­na­zu– zabi­li Pań­skie­go kota i zje­dli na surowo !

NIE MA TEGO ZŁEGO

Myśl­my pozy­tyw­nie. Pla­ne­ta jest prze­lud­nio­na. Przez rok zuży­wa­my tyle zaso­bów natu­ral­nych, ile mat­ka zie­mia odtwa­rza przez następ­ne trzy. Pro­blem depo­pu­la­cji jest kluczowy.

Sko­ro nie po boże­mu jest mu zara­dzić pre­zer­wa­ty­wa­mi, niech ta strasz­na woj­na roze­gra się tu w Pol­sce na zie­mi i na nie­bie. Nie będzie­cie musie­li obser­wo­wać jej na matry­cach lap­to­pów. To będzie pięk­na kata­stro­fa. 15 milio­nów  wyznaw­ców Mat­ki Boskiej Czę­sto­chow­skiej zmie­ni się w chmu­rę pary, dwu­tlen­ku węgla i mgłę azo­tu. Czwór­ka­mi do nie­ba pójdą. 

Nie jest nato­miast też wyklu­czo­ne, że w kate­go­riach poli­tycz­nych, Pol­ska – jak każ­de pań­stwo byt cokol­wiek abs­trak­cyj­ny, może wyjść z tego jakimś cudem obron­ną ręką. Posta­wi­my wte­dy Panu pomnik, wyż­szy niż Sta­tua Wol­no­ści, na praw­dzi­wym pla­cu zwycięstwa.

No ale, jest to moja subiek­tyw­na opi­nia, nie rosz­czą­ca sobie pre­ten­sji do peł­ni wyja­śnie­nia. Mogę prze­cież nie mieć racji w każ­dej sprawie.

przypisy

  • - doku­men­ta­cja fil­mo­wa na życzenie.
  1. Покупка – zakup; 2. Круглые сутки — cało­do­bo­wo; 3. „Зажигалка” – zapal­nicz­ka; 4. „Срам” – wstyd.

 

 

Napisał:

Robert Jaruga

NOTA REDAKCYJNA

Nota Redak­cyj­na, to sto­pień  dosko­na­ło­ści tek­stu, jaką zda­niem zespo­łu redak­cyj­ne­go osią­gnął autor mozo­ląc się przy komputerze.

Ów sto­pień wyra­ża­my w pro­cen­tach, ponie­waż wszyst­ko, co zawie­ra pro­cen­ty jest dużo bar­dziej god­ne uwa­gi niż to, co pro­cen­tów nie zawie­ra,  vide piwo bezalkoholowe.

Ide­al­ny tekst, czy­li taki, któ­ry nie ist­nie­je otrzymałby

100 PROCENT

Dziś dajemy:

0

Ponieważ :

- spra­wa jest na mia­rę być albo nie być narodu.

Bra­ku­je nam jed­nak, tego o co w każ­dym dobrym kry­mi­na­le cho­dzi – mia­no­wi­cie, kto zabił ?

Bez tych per­so­na­liów, nie moż­na powie­dzieć, że tekst jest stu­pro­cen­to­wy, bo nie jest.

O AUTORZE :

Jest suk­ce­sem repro­duk­cyj­nym ojca Józe­fa i mat­ki Marii. Jasno z tego wyni­ka, że uro­dził się w świę­tej rodzi­nie. Skoń­czył dzien­ni­kar­stwo w War­sza­wie i nauki poli­tycz­ne w Hamburgu.

Wol­no mu więc o sobie mówić, że jest praw­dzi­wym ham­bur­ge­rem. Pocie­sza go, że skła­da się z inte­li­gent­nej mate­rii o masie 1300 gra­mów (waga mózgu).

Mar­twi, że zli­cza­jąc masę 7,3 miliar­da mózgów zamiesz­ku­ją­cych Zie­mię wycho­dzi, że inte­li­gent­na mate­ria sta­no­wi pomi­jal­ny pro­cent mate­rii nie­in­te­li­gent­nej, z któ­rej skła­da się makrokosmos.

(Per­fek­cyj­ny w pie­lę­gna­cji swej inte­lek­tu­al­nej nie­za­leż­no­ści – przyp. red).

ZOSTAŃ AUTOREM 

bądź jednym z nas

Nawkładaj Autorowi ile wlezie


Formularz Kontaktowy

    SKOMENTUJ


    ALE…

    Możesz zamie­ścić swój komen­tarz  poni­żej. Być może obraź­li­wy, prze­śmiew­czy a nawet wul­gar­ny pod warun­kiem, że pod­pi­szesz go wła­snym imie­niem i nazwi­skiem figu­ru­ją­cy­mi w  doku­men­tach metrykalnych.
    Wszel­kie komen­ta­rze, któ­rych auto­rzy wsty­dzą się tego co myślą i co zatem idzie piszą, przez co rozu­mie­my nie­chęć do wyja­wia­nia swo­ich danych, będą usuwane.
    Jeże­li czu­jesz potrze­bę nawsa­dza­nia auto­ro­wi bez­po­śred­nio a chciał­byś być ano­ni­mo­wy, użyj for­mu­la­rza kon­tak­to­we­go powyżej.
    Two­je uwa­gi, zgryź­li­wo­ści oraz jak przy­pusz­cza­my rów­nież peany, tra­fią  do skrzyn­ki mailo­wej auto­ra. Wią­że się to z nie­bez­pie­czeń­stwem, że możesz nawet otrzy­mać jakąś odpo­wiedź, pro­po­zy­cję lub zostać wyzwa­ny na pojedynek.

     


    TY DECYDUJESZ, ILE ZAROBI AUTOR

    W życiu wydawcy nadchodzi ten krytyczny moment, kiedy trzeba zapłacić za opublikowany tekst.
    Po drugie żaden wydawca, tego nie lubi, bo chciałby wydawać wszystko z wyjątkiem pieniędzy.
    Po pierwsze musi on dokonać trudnej sztuki wyszacowania wartości artykułu, w oparciu o subiektywne kryteria, mogące być przecież krzywdzące.
    Aby pozbyć się tego pierwszego problemu, scedowaliśmy radość wyceny pracy redaktorów na czytelników.
    To Twoja decyzja wpływa na to :  czy będzie kaszanka, czy kawior ?
    Klikając na pieniążki poniżej przyznasz autorowi od 1 do 5 zł !

    Owego aktu sprawiedliwości możesz dokonać tylko raz ! 

    W rezultacie owych kliknięć, na koncie autora, pojawi się zagregowana kwota zadysponowanego przez czytelników wynagrodzenia (iloczyn średniej wyceny i liczby wyceniających).

    Te pieniądze w żaden sposób Cię nie obciążają. Nie są odejmowane, ani dodawane  do wartości Twojej subskrypcji. Nic cię zatem nie kosztują.

    Kierując się najwyższą starannością i uczciwością odpowiedz sobie na pytania :
    1. Ile jest warte, co przeczytałeś ?
    2. Na ile zmniejszyło strefę niewiedzy ?
    3. A może czytanie w ogóle zdeprecjonowało Twoje rozumienie świata?

    Dysponuj pieniędzmi pamiętając, że honorarium pomniejszone zostanie o podatek oraz składkę ubezpieczeniową, stanowiące razem ok. 48 proc. jego wartości.

    Frazy kluczowe ( tagi ) :

    Brak komentarzy

    Co o tym myślisz ?