8:00 — 19:00

Pra­cu­je­my Ponie­dzia­łek — Sobota

668–935-668

Dzwoń w Każ­dej Sprawie.Tu i Teraz!

GRAMATYKA WOJNY

Generałowie zawsze przygotowują się do kolejnej wojny

jak­by mia­ła być ona, jak ta poprzed­nia. Ich prze­świad­cze­nia są myl­ne, ale prze­no­szo­ne jakimś cudem z poko­le­nia na poko­le­nie. Jak­kol­wiek w sfe­rze mili­tar­nej woj­ny się zmie­nia­ją, dozna­nia zwy­kłych oby­wa­te­li, kształ­to­wa­ne przez kra­jo­we sys­te­my komu­ni­ko­wa­nia, cha­rak­te­ry­zu­ją się zadzi­wia­ją­cy­mi podo­bień­stwa­mi. Anne Morel­li z Uni­wer­sy­te­tu Bruk­sel­skie­go prze­ana­li­zo­wa­ła histo­rię spo­łecz­ną wojen ostat­nie­go stu­le­cia, aby dojść do pora­ża­ją­cych wnio­sków. Mia­no­wa­ła je „pryn­cy­pia­mi wojen­nej pro­pa­gan­dy”. Poja­wia­ły się zawsze, wszę­dzie i towa­rzy­szy­ły każ­de­mu konfliktowi.

NIE CHCEMY WOJNY

Nie  zda­rzy­ło się aby jakie­kol­wiek rzą­dy chcia­ły woj­ny. Wszy­scy jawi­li się jako ksią­żę­ta poko­ju. W roku 1914, kie­dy rząd fran­cu­ski ogło­sił mobi­li­za­cję przed woj­ną z Niem­ca­mi oświad­czył, że  mobi­li­za­cja nie  jest  woj­ną,  ale  naj­lep­szym  spo­so­bem  utrzy­ma­nia  poko­ju. Jed­no­cze­śnie zapew­nia­no spo­łe­czeń­stwo, że Fran­cja nigdy nie mia­ła ambi­cji impe­ria­li­stycz­nych ani mili­ta­ry­stycz­nych – w co oczy­wi­ście  Fran­cu­zi wie­rzy­li, nawet patrzą­cy na pomnik Napoleona.

Kaj­ze­row­skie Niem­cy rów­nież twier­dzi­ły, że nie będzie woj­ny, ponie­waż związ­ki gospo­dar­cze z Fran­cją są tak ści­słe i sym­bio­tycz­ne, że woj­na była­by po pro­stu  samobójstwem.

Festi­wal pacy­fi­zmu poprze­dzał II woj­nę świa­to­wą. Lord Cham­ber­la­in przy­wiózł świa­tu pokój. “Niżej pod­pi­sa­ny, niniej­szym pozwa­lam sobie z sza­cun­kiem zasu­ge­ro­wać, by Poko­jo­wa Nagro­da Nobla za rok 1939 zosta­ła przy­zna­na Kanc­le­rzo­wi Rze­szy Nie­miec­kiej Adol­fo­wi Hitle­ro­wi” — napi­sał w stycz­niu 1939 roku do komi­te­tu noblow­skie­go szwedz­ki par­la­men­ta­rzy­sta Erik Brand. Sta­no­wi­sko Szwe­da wyni­ka­ło z prze­świad­cze­nia o oczy­wi­stym pacy­fi­zmie Hitle­ra. Ten wszak oświad­czył  w  ber­liń­skim  Spor­t­pa­last  we wrze­śniu 1938  r.  „że  naród  nie­miec­ki  nie  chce  nicze­go  poza  pokojem.”

Pacy­fizm Hitle­ra posu­nię­ty był do tego stop­nia, że kie­dy nie­miec­kie poci­ski miaż­dży­ły Wester­plat­te, 1 wrze­śnia, zwo­łał Reich­stag,  aby  poin­for­mo­wać, że „ sto­sun­ki  Nie­miec  z  Pol­ską  przy­bra­ły  obrót,  któ­ry  zapew­ni  poko­jo­we  współistnienie.” 

Woj­ny nie chcia­ła też Fran­cja, któ­ra za nim ją Niem­com wypo­wie­dzia­ła oświad­czy­ła,  że Fran­cu­zi nigdy nie byli­by zdol­ni do inwa­zji na  tery­to­rium  obce­go  pań­stwa. Edo­uard  Dala­dier, pre­mier, 2  wrze­śnia poin­for­mo­wał par­la­ment, że z „czy­stym sumie­niem będzie prze­ciw­sta­wiał się woj­nie do ostat­niej chwi­li.”  Następ­ne­go dnia pod­pi­sał akt wypo­wie­dze­nia woj­ny Niemcom.

Nie chciał tej woj­ny japoń­ski cesarz Hiro­hi­to, co nawet zosta­ło udo­wod­nio­ne przed ame­ry­kań­skim sądem po jej zakończeniu.

Roose­velt zanim, uzy­skał zgo­dę Kon­gre­su na wypo­wie­dze­nie woj­ny Japo­nii  (fak­tycz­nie już trwa­ła) zapew­niał : „Nie tyl­ko każ­dy oby­wa­tel  ame­ry­kań­ski,  ale  każ­dy  rząd  na  świe­cie  wie,  że nie chce­my wojny.” 

Prze­ciw­ny woj­nie z Ira­kiem, był Geo­r­ge Busch jeden i dru­gi. Sad­dam Husajn mie­nił się naj­bar­dziej poko­jo­wym arab­skim przy­wód­cą.  Milo­še­vić stał na cze­le naj­bar­dziej poko­jo­we­go serb­skie­go spo­łe­czeń­stwa w histo­rii Bałkanów.

Kie­dy już wbrew woli wszyst­kich woj­ny wybu­cha­ły, każ­da z wal­czą­cych stron twier­dzi­ła, że:

ZA WOJNĘ WYŁĄCZNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ PONOSI WRÓG i JEGO SPRZYMIERZEŃCY

Według oświad­cze­nia rzą­du fran­cu­skie­go z 4  sierp­nia 1914,  „Fran­cja  zosta­ła  wcią­gnię­ta  do  woj­ny  przez  cał­ko­wi­te  zasko­cze­nie  nagłą,  hanieb­ną,  pod­stęp­ną,  bez­pre­ce­den­so­wą  agre­sją  Nie­miec.” Rząd Fran­cji oczy­wi­ście sło­wem nie wspo­mniał o kno­wa­niach z Rosją, któ­rej przy­pi­sy­wa­no ów nie­szczę­sny incy­dent w Sara­je­wie, jaki rze­ko­mo roz­pa­lił I woj­nę światową

Nie­miec­ka opi­nia publicz­na, przez 5 lat, była prze­ko­na­na, że woj­nę (zwa­ną II świa­to­wą) wywo­ła­ła Pol­ska dopusz­cza­jąc się „mal­tre­to­wa­nia pół­to­ra­mi­lio­no­wej mniej­szo­ści nie­miec­kiej, nie­ustan­nych i okrut­nych naru­szeń gra­nic. „Füh­rer zno­sił te pro­wo­ka­cje z naj­więk­szą  cier­pli­wo­ścią,  mając  nadzie­ję,  że  Pol­ska  jed­nak się  opa­mię­ta.”  Ale  sta­ło  się  odwrot­nie. Sko­ro Pol­ska, ogło­si­ła powszech­ną  mobi­li­za­cję i doko­na­ła  trzech niczym nie­spro­wo­ko­wa­nych  ata­ków na tery­to­rium Nie­miec, „z naj­więk­szą nie­chę­cią” kanc­lerz zgo­dził się aby jun­ker­sy zbom­bar­do­wa­ły Wieluń.

My nato­miast  pozo­sta­wa­li­śmy przez dłu­gie lata w błę­dzie, że to wróg napadł na Pol­skę z kra­ju sąsied­nie­go. Poin­for­mo­wa­ła o tym War­sza­wa i wszyst­kie roz­gło­śnie Pol­skie­go Radia: „Dziś rano o godzi­nie 5 minut 40, oddzia­ły nie­miec­kie prze­kro­czy­ły gra­ni­cę pol­ską łamiąc pakt o nie­agre­sji. Bom­bar­do­wa­no sze­reg miast!”

Za woj­nę na zacho­dzie,  w poję­ciu nie­miec­kiej opi­nii publicz­nej, odpo­wie­dzial­ne były Fran­cja i Anglia, co już było bar­dziej logicz­ne. To one bez­dy­sku­syj­nie wypo­wie­dzia­ły Niem­com woj­nę sta­jąc się agresorami.

Atak Nie­miec na Zwią­zek Radziec­ki  nazwa­no „defen­syw­ny­mi dzia­ła­nia­mi wyprze­dza­ją­cy­mi”, ponie­waż Rosja­nie i tak by zaata­ko­wa­li,  twier­dzi­li wszy­scy Niem­cy z całą powagą.

W sierp­niu 1990 roku w  Kuwej­cie, Sad­dam „kry­mi­nal­ny  dyk­ta­tor łamiąc  pra­wo  mię­dzy­na­ro­do­we rzu­cił wyzwa­nie świa­tu” — twier­dził pre­zy­dent Sta­nów Zjed­no­czo­nych. Zaata­ko­wa­na przez Husaj­na Ame­ry­ka nie mogła postą­pić nijak, niż odpo­wie­dzieć obro­ną, któ­ra nosi mia­no pierw­szej woj­ny w zatoce.

9 lat póź­niej Jugo­sła­wia  z  nie­sa­mo­wi­tym  cyni­zmem rzu­ci­ła wyzwa­nie  NATO. Nie­usta­ją­ce pro­wo­ka­cje Slo­bo­da­na Milo­še­vi­cia spo­wo­do­wa­ły, że pań­stwa soju­szu „nie mogły dłu­żej  uspra­wie­dli­wiać swo­jej pasyw­nej posta­wy wyczekiwania”. 

W przed­dzień  dru­giej  woj­ny  w  Ira­ku, gene­rał  Colin  Powell  zapew­niał:  „My,  Ame­ry­ka­nie,  nie  jeste­śmy  wojow­ni­czy.  Bar­dzo  nie­chęt­nie  idzie­my  na  woj­nę”.  Bry­tyj­ski pre­mier  Tony  Bla­ir prze­ko­ny­wał: „Nie  chcie­li­śmy  tej  woj­ny.  Ale  odma­wia­jąc  zaprze­sta­nia  pro­duk­cji  bro­ni  maso­we­go  raże­nia,  Sad­dam  nie  pozo­sta­wia  nam  inne­go  wybo­ru,  jak  tyl­ko  działać.”

Ponad 20 lat temu to Tali­bo­wie  i  bin  Laden  rzu­ci­li  wyzwa­nie  Sta­nom  Zjed­no­czo­nym, któ­re wszak chcia­ły tyl­ko poko­ju. W anon­sie o roz­po­czę­ciu woj­ny w Afga­ni­sta­nie nie ma naj­mniej­szej suge­stii, że jest ona odwe­tem za  atak  na  World  Tra­de  Center.

Wszyst­kie agre­sje mili­tar­ne minio­ne­go stu­le­cia przed­sta­wia­ne były wła­snym spo­łe­czeń­stwom, przez ich rzą­dy jako: kontr­ata­ki, defen­sy­wa, w naj­gor­szym razie kro­ki koniecz­ne aby unik­nąć  zbli­ża­ją­cej się nie­uchron­nie inwa­zji. Doko­ny­wa­no też dzia­łań wyzwo­leń­czych wobec już doko­na­nych anek­sji. Nikt, nigdy, niko­go pierw­szy nie zaatakował.

WRÓG JEST DIABŁEM I MA JEDNĄ TWARZ

Trud­no wyja­śnić dla­cze­go dzien­ni­ka­rze rezy­gno­wa­li z uogól­nia­ją­cych pojęć typu Niem­cy, Angli­cy, Japo­nia czy Irak. Uczu­cia odbior­ców sku­pia­ne były zawsze na przy­wód­cy. Hitler zaata­ko­wał Pol­skę, armia była sta­li­now­ska a flo­ta cesar­ska. Husajn pod­bił Kuwejt. Woj­ny nie były toczo­ne prze­ciw pań­stwom, naro­dom lub sys­te­mom ale prze­ciw oso­bom: Kaise­ro­wi,  Mus­so­li­nie­mu,  Hitle­ro­wi,  Nase­ro­wi,  Kad­da­fie­mu,  Cho­me­inie­mu,  Husaj­no­wi, Sta­li­no­wi, Chur­chil­lo­wi,  Roose­vel­to­wi,  Milo­še­vi­cio­wi, Bin Lade­no­wi. Zapew­ne łatwiej nie­na­wi­dzić  jed­ne­go czło­wie­ka niż całe naro­dy. Zwłasz­cza, że pośród Ame­ry­ka­nów byli ger­ma­no­fi­le, wśród Niem­ców moska­lo­fi­le. Co tu dużo mówić, nasza ger­ma­no­fo­bia też się koń­czy, kie­dy wsia­da­my do nie­miec­kie­go volkswagena.

Kie­dy jed­nak wróg uzy­sku­je kon­kret­ną twarz, oka­zy­wał się on zawsze: sza­leń­cem,  bar­ba­rzyń­cą,  prze­bie­głym  prze­stęp­cą,  rzeź­ni­kiem,  roz­ra­bia­ką, zaka­łą  ludz­ko­ści,  potwo­rem, waria­tem, mor­der­cą, dia­bel­skim pomio­tem, koro­no­wa­nym kry­mi­na­li­stą lub ostat­nim dinozaurem. 

Po zej­ściu przy­wód­cy Nie­miec, któ­re­go mamy na myśli, każ­dy kolej­ny wróg świa­ta oka­zy­wał się jego alter ego. Każ­dy prze­ciw­nik USA poja­wił się na okład­ce „Time­sa” z cha­rak­te­ry­stycz­nym wąsi­kiem. No z wyjąt­kiem Fide­la Castro. Koniecz­nie, też ktoś musiał wpaść na pomysł, aby sprze­da­wać w tra­fi­kach tar­cze strzel­ni­cze z wize­run­ka­mi Kad­da­fie­go,  Cho­me­inie­go,  Husaj­na lub Bin Ladena.

Celem każ­dej woj­ny było uśmier­ce­nie jakie­goś pół dia­bła, co rów­na­ło­by się z przy­wró­ce­niem pięk­na,  har­mo­nii, dobra i nie­za­kła­ma­nej moralności.

NASZA MISJA JEST ŚWIĘTA

Ponie­waż prze­ciw­nik jest dia­błem, muso­wo Bóg zawsze poma­ga „swo­im wier­nym słu­gom” czy­li nam.  „Got mit uns” ;  „God Save the Queen” ; „ In God we trust” ; „ God bless Ame­ri­ca” oraz “Alla­hu Akbar”. Czę­sto­tli­wość tych slo­ga­nów w cza­sach woj­ny lawi­no­wo rośnie.  Teo­lo­go­wie naj­więk­szych reli­gii wypra­co­wa­li w kwe­stii Boga na woj­nie, jed­no­znacz­ne sta­no­wi­ska:  „Któ­ry  wal­czy  dla  Chry­stu­sa (Alla­ha) zabi­ja  świa­do­mie a  umie­ra  z  czy­stym  sumie­niem.  Znaj­du­je zba­wie­nie duszy.  Odbie­ra­nie  życia  poga­ni­no­wi (nie­wier­ne­mu) nie jest mor­der­stwem,  ale  usu­wa­niem  zła  ze  świa­ta. Śmierć  dla  Chry­stu­sa (Alla­ha) zasłu­gu­je  na  nie­zmie­rzo­ną  chwa­łę.”  W kościo­łach każ­dej ze stron odby­wa­ją się modły za słusz­ną spra­wę w  spra­wie­dli­wej woj­nie. Wal­ka ma cha­rak­ter święty.

Popar­cie Waty­ka­nu dla woj­ny Hitle­ra nad wyraz rzu­ca­ło się w oczy, choć Niem­cy były pro­te­stanc­kie a sam Hitler, nigdy nie obno­sił się ze swo­im rzym­skim kato­li­cy­zmem.  Roose­velt  wie­lo­krot­nie pod­kre­ślał.  „Jeże­li  Duch  Boży  nie  jest  po  naszej  stro­nie  i  jeśli  nie  jeste­śmy  goto­wi  oddać  wszyst­kie­go,  czym  jeste­śmy  i  co  mamy,  by  oca­lić  cywi­li­za­cję  chrze­ści­jań­ską,  to  nasz  kraj  jest  ska­za­ny  na  zagładę”

Rów­nierz Sta­lin zezwo­lił na odpra­wia­nie mszy oraz nie­ja­ką swo­bo­dę dla cer­kwi. Modły za ojczy­znę  może nie poma­ga­ją ale na pew­no nie szkodzą.

Woj­na na Bał­ka­nach była oczy­wi­ście kon­flik­tem krzy­ża i pół­księ­ży­ca. Sad­dam Husajn nato­miast był prze­ko­na­ny, że „Wy (NATO) wie­rzy­cie bom­bom! My wie­rzy­my Allahowi”.

Każ­da woj­na wią­że się z koniecz­no­ścią, żeby nie­któ­rzy oby­wa­te­le stra­ci­li na niej życie. Śmierć musi mieć sens a  dla ofiar potrzeb­ne było dobre uza­sad­nie­nie. Zatem zawsze

WALCZYMY WYZBYCI EGOIZMÓW W SŁUSZNEJ SPRAWIE

Nasz rząd,  w  prze­ci­wień­stwie  do  rzą­du  wro­ga,  pro­wa­dzi  woj­nę  wyłącz­nie  w  dobrej  spra­wie. Musi­my wal­czyć  o  innych a tyl­ko w sta­nie naj­wyż­szej koniecz­no­ści „o wol­ność waszą i naszą” czy­li przy­wró­ce­nie poko­ju, któ­re­go nie da się ina­czej osią­gnąć niż pacy­fi­ku­jąc świat mieczem.

Alian­ci I woj­ny świa­to­wej wyko­rze­nia­li pru­ski mili­ta­ryzm, egze­kwo­wa­li demo­kra­cję a ponad wszyst­ko bro­ni­li hono­ru malut­kiej Ser­bii. Angli­cy i Ame­ry­ka­nie, któ­rzy zasad­ni­czo nie mie­li prze­sła­nek aby przy­łą­czyć się do woj­ny, pospie­szy­li  z  pomo­cą  „małej  dziel­nej  Bel­gii”,  któ­rej  cier­pie­nie,  męczeń­stwo  i  nędza  uchodź­ców zbul­wer­so­wa­ły spo­łecz­no­ści anglo­sa­skie. Niem­cy nato­miast „toczy­ły  woj­nę,  aby  przy­wró­cić pokój”.

II woj­na świa­to­wa to kon­flikt naj­wznio­ślej­szych war­to­ści. Hitler wal­czył z ter­ro­rem  wobec nie­win­nych mniej­szo­ści nie­miec­kich, pod­le uci­ska­nych w kra­jach ościen­nych. Zaata­ko­wał go zaży­dzo­ny Albion, nio­są­cy war­to­ści anty­cy­wi­li­za­cyj­ne, sprzecz­ne z moral­no­ścią przy­zwo­ite­go Niem­ca. Powstrzy­mać też nale­ża­ło zalew bol­sze­wi­zmu o wia­do­mej ety­mo­lo­gii, z jego absur­dal­ną azja­tyc­ką gospo­dar­ką cen­tral­nie pla­no­wa­ną. Sta­lin wal­czył z najaz­dem ger­mań­skich Hunów spod zna­ku faszy­stow­skiej swa­sty­ki (swa­sty­ka była nazi­stow­ska – ale ta nie­zgod­ność niko­mu nie prze­szka­dza­ła). Ame­ry­ka­nie umie­ra­li prze­ciw japoń­skie­mu impe­ria­li­zmo­wi i militaryzmowi.

Woj­ny w Zato­ce Per­skiej pro­wa­dzo­no w imię pomo­cy skrzyw­dzo­ne­mu Kuwej­to­wi, demo­kra­cji oraz zachod­nich war­to­ści. Niko­mu nie wadzi­ło, że Kuwejt był na czo­ło­wych miej­scach w ran­kin­gach łama­nia praw czło­wie­ka i kobiet. Swo­bo­dy oby­wa­tel­skie były poję­ciem nie­zna­nym. Woj­na  z  Ira­kiem  mia­ła  uwol­nić go od  tyra­na.  Tony  Bla­ir  ujął  to tak:  „Nasza  armia  przy­cho­dzi  jako  przy­ja­ciel  i  wyzwo­li­ciel  naro­du  irackiego”. 

NATO  inter­we­nio­wa­ło  w  Jugo­sła­wii,  aby  zacho­wać  wie­lo­et­nicz­ny  cha­rak­ter  Koso­wa,  zapo­biec  złe­mu  trak­to­wa­niu  mniej­szo­ści,  wpro­wa­dzić  demo­kra­cję i  oba­lić dyktatora.

Woj­na  z  Afga­ni­sta­nem toczo­na była aby, powstrzy­mać  ter­ro­ryzm Al-Kaidy,  wpro­wa­dzać  demo­kra­cję, wyzwo­lić  afgań­skie  kobie­ty. Misja mia­ła cha­rak­ter  huma­ni­tar­ny i honorowy.

WRÓG CELOWO POPEŁNIA OKRUCIEŃSTWA. MY PRZYPADKOWE BŁĘDY

Mor­der­stwa,  napa­dy, gra­bie­że  i  gwał­ty były  na  porząd­ku  dzien­nym wszyst­kich kon­flik­tów,  prak­ty­ko­wa­ne przez  wszyst­kie armie. 

Żeby być spra­wie­dli­wym. To praw­da, że Rosja­nie zgwał­ci­li w oku­po­wa­nych Niem­czech 2 milio­ny kobiet w wie­ku od 12 do 70 lat. Ale nie zapo­mi­naj­my, że Niem­cy upla­so­wa­li się na pierw­szym miej­scu, z licz­bą 10 mln gwał­tów na Rosjan­kach, na pod­bi­tych tere­nach Związ­ku Radziec­kie­go. Za to ame­ry­kań­scy żoł­nie­rze zgwał­ci­li tyl­ko 17 tys. Angie­lek,  Fran­cu­zek  i  Nie­mek  w  każ­dym  wie­ku,  pod­czas  II  woj­ny  światowej.

Obraz wro­ga, jako bestii pozba­wio­nej skru­pu­łów pre­zen­to­wa­ny spo­łe­czeń­stwom czę­sto nie miał wystar­cza­ją­ce­go uzasadnienia:

W trak­cie I woj­ny nie­miec­kie  gaze­ty  roz­po­wszech­nia­ły  wia­do­mo­ści o fran­cu­skich  leka­rzach infe­ku­ją­cych stud­nie  bak­te­ria­mi  dżu­my  i  cho­le­ry.  Bel­gij­scy  księ­ża  ukry­wa­li rze­ko­mo za  ołta­rza­mi  kara­bi­ny  maszy­no­we. Strze­la­li  do  modlą­cych się nie­miec­kich żoł­nie­rzy. Odci­na­li  pal­ce,  na  któ­rych Niem­cy nosi­li obrącz­ki i sygne­ty. Zawie­sza­li sobie,  jak  tro­fea na szy­jach. Bel­go­wie czę­sto­wa­li nie­miec­kich żoł­nie­rzy kawą ze  strychniną.

Po  stro­nie  alian­tów  tema­tem wydań nie­dziel­nych dzien­ni­ków były bel­gij­skie dzie­ci pozba­wia­ne jed­nej ręki. Następ­nie Niem­cy odrą­by­wa­li już obie dło­nie. Histo­ria oka­za­ła się nie­praw­dzi­wa, jed­nak inspi­ro­wa­na praw­dzi­wy­mi zda­rze­nia­mi. Istot­nie, 40 lat wcze­śniej pod­czas woj­ny w Kon­go, żoł­nie­rze bel­gij­skie­go kró­la Leopol­da II odrą­by­wa­li dzie­ciom dłonie.

Szcze­gól­nie pasz­kwi­lo­twór­czy byli Bry­tyj­czy­cy. Ich zda­niem  Niem­cy oka­le­cza­li  pie­lę­gniar­ki, prze­ra­bia­li zwło­ki żoł­nie­rzy, tak­że wła­snych, na mydło. Jeń­com na twa­rzach tatu­owa­li nie­miec­kie­go orła, wyci­na­li języ­ki. Celo­wo bom­bar­do­wa­li szpi­ta­le a jesz­cze bar­dziej celo­wo kościo­ły. Krew nie­mow­ląt pili szklan­ka­mi. Histo­ryj­ki takie nie były czy­stą ima­gi­na­cją. W rela­cjach o rze­ko­mym krzy­żo­wa­niu kana­dyj­skich jeń­ców na przy­droż­nych krzy­żach w Bel­gi, któ­re obie­gły świa­to­wa pra­sę, był cień prawdy.

Po wie­lo­let­nim śledz­twie oka­za­ło się, że w rezul­ta­cie eks­plo­zji gra­na­tu, ofi­cer kana­dyj­ski rzu­co­ny został na drzwi sto­do­ły. Jego zwło­ki pozo­sta­ły na drzwiach z roz­cią­gnię­ty­mi ręko­ma, wyglą­da­jąc jak­by były przyszpilone.

Aby  prze­ko­nać  ame­ry­kań­ską  opi­nię  publicz­ną  do  inter­wen­cji  w  kon­flik­cie  irac­ko-kuwejc­kim, Kuwejt­czy­cy  wyna­ję­li  agen­cję  rekla­mo­wą  „Hill  and  Know­town”.  Sed­nem  kam­pa­nii  była  wstrzą­sa­ją­ca  histo­ria  kuwejc­kich  dzie­ci  wyry­wa­nych  z  inku­ba­to­rów  przez  irac­kich  żoł­nie­rzy. Opo­wie­dzia­na zosta­ła  w  Kon­gre­sie, przed zgro­ma­dze­niem ONZ. Poja­wia­ła się w prze­mó­wie­niach  pre­zy­den­ta USA kil­ka­krot­nie. Po woj­nie oka­za­ła się cał­ko­wi­cie nieprawdziwą.

Na sta­dio­nie  w  Prisz­ti­nie,  zamie­nio­nym  w  obóz  kon­cen­tra­cyj­ny, Milo­sze­vić miał był wymor­do­wać 100 tys. albań­skich męż­czyzn. Po  woj­nie  licz­ba  ofiar  śmier­tel­nych  nali­czo­nych  przez  hisz­pań­skich  koro­ne­rów,  spa­dła  do  mniej  niż  4 tys.  osób  róż­nych  narodowości.

Kie­dy  w  maju  1999  r.  bom­by  NATO  ude­rzy­ły  w  szpi­tal  w  Bel­gra­dzie, tam­tej­sze  dzien­ni­ki zamie­ści­ły  na  pierw­szych  stro­nach,  pod  nagłów­kiem „Bom­by  nad  koły­ską”,  wstrzą­sa­ją­ce  zdję­cia  ran­nych  kobiet  trzy­ma­ją­cych  dzie­ci,  któ­re  wła­śnie  uro­dzi­ły. Oka­za­ło się, że kobie­ty nie były ran­ne a dzie­ci pocho­dzi­ły z inne­go szpitala.

Zbrod­nie  wojen­ne  mocarstw  zachod­nich  były  okre­śla­ne  przez euro­pej­skie media, jako  „przy­pad­ko­we  błę­dy”. To celo­we  pro­wo­ka­cje  Ira­kij­czy­ków  zwięk­szy­ły  „ner­wo­wość”  żoł­nie­rzy  koali­cji. Szes­na­stu  miesz­kań­ców  mia­sta  Falu­dża  zosta­ło  zastrze­lo­nych  z  bro­ni  maszy­no­wej , po tym jak rzu­ca­li w Ame­ry­ka­nów buta­mi. Skąd bied­ni jan­ke­si mie­li wie­dzieć, że nie były to granaty!?

WRÓG JEST TCHÓRZLIWY

Hitler zaata­ko­wał tchórz­li­wie Pol­skę bez wypo­wie­dze­nia woj­ny. Podob­nie tchórz­li­wie zacho­wał się najeż­dża­jąc Fran­cję od tyłu, gwał­cąc neu­tral­ność Bel­gii.  Bar­ba­ros­sa  prze­ciw­ko  Związ­ko­wi  Radziec­kie­mu,  atak  na  Pearl  Har­bor,  woj­na  Jom  Kip­pur prze­ciw­ko Egip­to­wi  inwa­zja Husaj­na  na  Kuwejt były  zdra­dziec­kie  i  tchórz­li­we. Wstrzą­snę­ły  naszą  wia­rą  w  dobro.

Kolej­ny­mi prze­ja­wa­mi tchó­rzo­stwa jest prak­ty­ko­wa­nie  stra­te­gii  „ludz­kiej  tar­czy”. Wysy­ła­nia  cywi­lów  na  front  w  celu  ochro­ny  żołnierzy.

W  maju  1915  r.  tor­pe­da  nie­miec­kie­go  U‑boot  zato­pi­ła  ame­ry­kań­ski  linio­wiec  Lusi­ta­nia,  zabi­ja­jąc  1200  pasa­że­rów. Lusi­ta­nia jed­nak był  dobrze  zna­nym  nie­miec­kie­mu  szta­bo­wi  gene­ral­ne­mu  mobil­nym  skła­dem  bro­ni a  jego  ładow­nie wypeł­nio­ne 14 milio­na­mi sztuk poci­sków kara­bi­no­wych. . Nie­win­ni  pasa­że­ro­wie  słu­ży­li tyl­ko  jako  ali­bi  dla  trans­por­tu broni.

Za żywy­mi tar­cza­mi ukry­wa­li się Niem­cy w trak­cie całej II woj­ny świa­to­wej. Ira­kij­czy­cy gna­li przed swo­imi czoł­ga­mi Kur­dów. Ser­bo­wie to prak­tycz­nie żywe tar­cze wysy­ła­li zamiast wojsk w sile tysię­cy uchodźców.

WRÓG UŻYWA NIELEGALNEJ BRONI

Uży­wa­nie nowi­nek tech­nicz­nych zawsze przed­sta­wia­ne jest jako nie­god­ne w przy­zwo­itej  woj­nie. Aero­plan, tank, kara­bin maszy­no­wy, gaz musz­tar­do­wy,  następ­nie bom­ba ato­mo­wa były w rozu­mie­niu Niem­ców i Japoń­czy­ków wyra­zem bestial­stwa oraz bra­ku rycer­sko­ści. Pod­czas  woj­ny  kore­ań­skiej  komu­ni­ści  oskar­ża­li Ame­ry­ka­nów  o  uży­wa­nie  bro­ni  bak­te­rio­lo­gicz­nej. Toż­sa­me oskar­że­nia dopa­da­ły Rosjan  wal­czą­cych  w  Cze­cze­nii. Po II woj­nie świa­to­wej , 17 państw  od  Chin  po  Libię, oskar­ża­no o  bada­nia nad bro­nią biologiczną. 

Jugo­sła­wia była  oskar­żo­na  w  1999  roku  o  uży­cie bro­ni  che­micz­nej. W tym samym okre­sie Bel­grad  oskar­żył  NATO  o  uży­wa­nie  bro­ni  wzbo­ga­co­nej  ura­nem. Ponad­to  NATO zabi­ło 150 cywi­lów przy uży­ciu bomb  kase­to­wych, zaka­za­nych przez Mię­dzy­na­ro­do­wy Czer­wo­ny Krzyż.

W  rze­czy­wi­sto­ści  NATO  potwier­dzi­ło  uży­cie  31 tys.  poci­sków  wzbo­ga­co­nych   ura­nem  w  woj­nie  w  Jugo­sła­wii,  ale  doda­ło,  że  nikt nie  podej­rze­wał,  iż ich sto­so­wa­nie może  powo­do­wać  wady gene­tycz­ne,  śmierć  lub  bez­płod­ność. Poza tym nie  były one  zabro­nio­ne  żad­ną  kon­wen­cją  międzynarodową.

Zasad­ni­czym  pre­tek­stem  do  dru­giej  woj­ny   z  Ira­kiem  było  oskar­że­nie, że usi­łu­je on  stać  się  potę­gą  nukle­ar­ną.  Inspek­to­rzy ONZ wysła­ni  do  Ira­ku  nie  zna­leź­li  nicze­go  podej­rza­ne­go.  Jed­nak rzą­dy w  Waszyng­to­nie  i  Lon­dy­nie  przed­sta­wi­ły  doku­ment  dowo­dzą­cy,  że  Irak  kupił  w  Nigrze  wzbo­ga­co­ny  uran. W Ira­ku odkry­to fabry­kę  bro­ni  che­micz­nej,  mobil­ne  labo­ra­to­ria bro­ni maso­we­go raże­nia, poci­ski z gło­wi­ca­mi napeł­nio­ny­mi gaza­mi paraliżującymi.

Zdję­cia  sate­li­tar­ne,  przed­sta­wia­ły  w  peł­ni  dzia­ła­ją­cą  fabry­kę  bro­ni, gdzie zgro­ma­dzo­no set­ki ton mate­ria­łu  bio­che­micz­ne­go. Sate­li­ty jed­nak się pomy­li­ły. W hipo­te­tycz­nej fabry­ce ,  zlo­ka­li­zo­wa­no jedy­nie  poje­dyn­cze  becz­ki  z  nawo­za­mi  i  dwie  półciężarówki.

Nato­miast rze­ko­me dowo­dy, któ­ry­mi epa­to­wa­no naro­dy zjed­no­czo­ne, oka­za­ły się pra­cą seme­stral­ną ame­ry­kań­skie­go stu­den­ta sprzed 10-lat, w któ­rej nawet nie popra­wio­no błę­dów ortograficznych.

NASZE STRATY SĄ NIEWIELKIE, PRZECIWNIKA OGROMNE

Więk­szość  ludzi  chce  być  czę­ścią  zwy­cię­skiej  frak­cji.  Opi­nia  publicz­na  będzie  nadal  popie­rać  decy­zję  rzą­du  o  przy­stą­pie­niu  do  woj­ny,  jeże­li jej wynik rysu­je się pomyśl­nie. Jeśli  woj­na  nie  prze­bie­ga  zgod­nie  z  ocze­ki­wa­nia­mi,  stra­ty wła­sne muszą być baga­te­li­zo­wa­ne a wro­ga  wyolbrzymiane.

W mie­siąc  po  roz­po­czę­ciu dzia­łań  bojo­wych  I woj­ny świa­to­wej,  stra­ty Fran­cji  wynio­sły  313 tys. ofiar.  Ale  fran­cu­ski  sztab  nigdy  nie  przy­znał  się  do  utra­ty nawet  konia. Nigdy  nie  opu­bli­ko­wał  nazwisk  zabi­tych. Niem­cy nigdy nie przy­zna­ły się do klę­ski pod Sta­lin­gra­dem.  Pod­czas  woj­ny  w  Wiet­na­mie  Sta­ny  Zjed­no­czo­ne  utrzy­my­wa­ły  w  tajem­ni­cy  licz­bę  swo­ich  ofiar aż do jej zakoń­cze­nia. W  woj­nie  z  Jugo­sła­wią  NATO,  ogło­si­ło,  że  znisz­czy­ło set­ki czoł­gów armii Milo­še­vi­cia. W isto­cie było ich 14. 

NASZĄ SPRAWĘ WSPIERAJĄ ARTYŚCI I INTELEKTUALIŚCI

Pisa­rze, muzy­cy, rysow­ni­cy oraz reży­se­rzy ludzie zasad­ni­czo nie mają­cy żad­ne­go doświad­cze­nia w poli­ty­ce lub woj­sko­wo­ści, nad­zwy­czaj chęt­nie godzi­li się na pro­mo­wa­nie  zgo­dy  naro­dów  na  kon­flikt  zbroj­ny. Nikt nie miał takie­go wpły­wu na sze­rze­nie wojen­nych kłamstw. Moż­na cynicz­nie stwier­dzić, że to dla­te­go, iż nie było takiej woj­ny, któ­ra tym śro­do­wi­skom w koń­cu nie wyszła­by na dobre.  Księ­gar­skie pół­ki  pozo­sta­wa­ły­by w poło­wie puste, gdy­by nie wyczy­ny wojen­nych zbrod­nia­rzy. Hol­ly­wo­od zatę­chłą dziu­rą zasie­dlo­ną przez zapi­ja­czo­nych sce­na­rzy­stów pozba­wio­nych impul­sów twórczych.

Nie było takiej naro­do­wej aka­de­mii nauk, któ­ra w warun­kach woj­ny nie opu­bli­ko­wa­ła­by jakie­goś „Ape­lu  do  cywi­li­zo­wa­ne­go  świa­ta”, ponie­waż jej świat zaata­ko­wa­li głu­pi  i  nie­po­praw­ni pro­sta­cy. Zawsze poja­wia­ły się mani­fe­sty 96 uczo­nych, 51 aka­de­mi­ków, 4 nobli­stów, któ­re wspie­ra­ły nasze armie i soli­da­ry­zo­wa­ły się z naszy­mi żoł­nie­rza­mi na froncie.

Nawet Ein­ste­in, któ­ry na widok mun­du­ru dosta­wał tor­sji,  z  wła­snej  woli  napi­sał  list  do  pre­zy­den­ta  Sta­nów  Zjed­no­czo­nych,  pro­sząc  o  kon­ty­nu­owa­nie  prac  nad  bom­bą  ato­mo­wą. Nie brał w nich udzia­łu, choć dał do tego swo­je nazwisko.

KTO WĄTPI W NASZE STANOWISKO JEST ZDRAJCĄ

Kwe­stio­no­wa­nie  donie­sień rzą­dów jest  natych­miast  postrze­ga­ne,  jako  brak  patrio­ty­zmu,  zdra­da sta­nu, szpie­go­stwo. Wyra­ża­nie scep­ty­cy­zmu jest kry­mi­nal­ną dywer­sją. Wszel­kie­go rodza­ju pacy­fi­ści pod­da­wa­ni są poli­cyj­ne­mu ter­ro­ro­wi. W skraj­nych przy­pad­kach gilo­ty­nie ( w tym lubo­wa­li się Niem­cy). Scep­ty­cyzm jest potrzeb­ny w sze­re­gach prze­ciw­ni­kach. Nam ewi­dent­nie szko­dzi. Roose­velt miał był mawiać: „Każ­dy,  kto  bez­po­śred­nio  lub  pośred­nio  w  Sta­nach  Zjed­no­czo­nych wyra­ża  współ­czu­cie  dla  Nie­miec,  musi  zostać  aresz­to­wa­ny,  zastrze­lo­ny,  powie­szo­ny  lub  osa­dzo­ny  za  krat­ka­mi  do  koń­ca  życia ” . Cen­trum  pro­duk­cji  praw­dy  zawsze znaj­du­je się w naszym mini­ster­stwie obro­ny – praw­dę tą kwe­stio­nu­ją jedy­nie pseu­do­hu­ma­ni­tar­ne hieny.

***

Kata­log spo­łecz­nych fak­tów psy­chicz­nych, któ­ry uję­ty został przez bel­gij­ską uczo­ną w publi­ka­cji pod tytu­łem „Die Prin­zi­pien der Krieg­spro­pa­gan­da” ( nigdy nie prze­tłu­ma­czo­no na angiel­ski) wyglą­da jak podręcznik.

Zasad­ni­cza wąt­pli­wość jest jed­nak taka, czy te powszech­ne meto­dy sto­so­wa­ne były i są dziś prak­ty­ko­wa­ne – świa­do­mie ? Czy słusz­nym jest zwa­nie ich „pro­pa­gan­dą” czy­li celo­wym dzia­ła­niem rzą­dów namie­rzo­nych na kształ­to­wa­nie oby­wa­te­li zgod­nie z racją stanu ?

Sądząc z tego, co się obec­nie obser­wu­je, nie moż­na tak powie­dzieć. Jak­kol­wiek pol­ski sys­tem medial­ny ide­al­ny nie jest, nie ma insty­tu­cjo­nal­ne­go kie­ro­wa­nia poto­kiem głupstw, jaki się prze­zeń prze­le­wa.  Zda­je się, że  funk­cjo­na­riu­sze mediów spon­ta­nicz­nie, wła­sno­wol­nie wpa­da­ją na takie same pomy­sły. Być może zatem to nie ludzie kie­ru­ją wyda­rze­nia­mi, ale  nie­uświa­da­mia­ne zasa­dy panu­ją nad ludźmi.

Podob­nie jest z gra­ma­ty­ką, któ­ra narzu­ca żela­zne regu­ły ale nikt się nad nimi nie zasta­na­wia uży­wa­jąc języ­ka mówio­ne­go, czy pisa­ne­go w potocz­nych okolicznościach.

Napisał:

Robert Jaruga

NOTA REDAKCYJNA

Nota Redak­cyj­na, to sto­pień  dosko­na­ło­ści tek­stu, jaką zda­niem zespo­łu redak­cyj­ne­go osią­gnął autor mozo­ląc się przy komputerze.

Ów sto­pień wyra­ża­my w pro­cen­tach, ponie­waż wszyst­ko, co zawie­ra pro­cen­ty jest dużo bar­dziej god­ne uwa­gi niż to, co pro­cen­tów nie zawie­ra,  vide piwo bezalkoholowe.

Ide­al­ny tekst, czy­li taki, któ­ry nie ist­nie­je otrzymałby

100 PROCENT

Dziś dajemy:

0

Ponieważ :

- spra­wa jest na mia­rę być albo nie być narodu.

Bra­ku­je nam jed­nak, tego o co w każ­dym dobrym kry­mi­na­le cho­dzi – mia­no­wi­cie, kto zabił ?

Bez tych per­so­na­liów, nie moż­na powie­dzieć, że tekst jest stu­pro­cen­to­wy, bo nie jest.

O AUTORZE :

Jest suk­ce­sem repro­duk­cyj­nym ojca Józe­fa i mat­ki Marii. Jasno z tego wyni­ka, że uro­dził się w świę­tej rodzi­nie. Skoń­czył dzien­ni­kar­stwo w War­sza­wie i nauki poli­tycz­ne w Hamburgu.

Wol­no mu więc o sobie mówić, że jest praw­dzi­wym ham­bur­ge­rem. Pocie­sza go, że skła­da się z inte­li­gent­nej mate­rii o masie 1300 gra­mów (waga mózgu).

Mar­twi, że zli­cza­jąc masę 7,3 miliar­da mózgów zamiesz­ku­ją­cych Zie­mię wycho­dzi, że inte­li­gent­na mate­ria sta­no­wi pomi­jal­ny pro­cent mate­rii nie­in­te­li­gent­nej, z któ­rej skła­da się makrokosmos.

(Per­fek­cyj­ny w pie­lę­gna­cji swej inte­lek­tu­al­nej nie­za­leż­no­ści – przyp. red).

ZOSTAŃ AUTOREM 

bądź jednym z nas

Nawkładaj Autorowi ile wlezie


Formularz Kontaktowy

    SKOMENTUJ


    ALE…

    Możesz zamie­ścić swój komen­tarz  poni­żej. Być może obraź­li­wy, prze­śmiew­czy a nawet wul­gar­ny pod warun­kiem, że pod­pi­szesz go wła­snym imie­niem i nazwi­skiem figu­ru­ją­cy­mi w  doku­men­tach metrykalnych.
    Wszel­kie komen­ta­rze, któ­rych auto­rzy wsty­dzą się tego co myślą i co zatem idzie piszą, przez co rozu­mie­my nie­chęć do wyja­wia­nia swo­ich danych, będą usuwane.
    Jeże­li czu­jesz potrze­bę nawsa­dza­nia auto­ro­wi bez­po­śred­nio a chciał­byś być ano­ni­mo­wy, użyj for­mu­la­rza kon­tak­to­we­go powyżej.
    Two­je uwa­gi, zgryź­li­wo­ści oraz jak przy­pusz­cza­my rów­nież peany, tra­fią  do skrzyn­ki mailo­wej auto­ra. Wią­że się to z nie­bez­pie­czeń­stwem, że możesz nawet otrzy­mać jakąś odpo­wiedź, pro­po­zy­cję lub zostać wyzwa­ny na pojedynek.

     


    TY DECYDUJESZ, ILE ZAROBI AUTOR

    W życiu wydawcy nadchodzi ten krytyczny moment, kiedy trzeba zapłacić za opublikowany tekst.
    Po drugie żaden wydawca, tego nie lubi, bo chciałby wydawać wszystko z wyjątkiem pieniędzy.
    Po pierwsze musi on dokonać trudnej sztuki wyszacowania wartości artykułu, w oparciu o subiektywne kryteria, mogące być przecież krzywdzące.
    Aby pozbyć się tego pierwszego problemu, scedowaliśmy radość wyceny pracy redaktorów na czytelników.
    To Twoja decyzja wpływa na to :  czy będzie kaszanka, czy kawior ?
    Klikając na pieniążki poniżej przyznasz autorowi od 1 do 5 zł !

    Owego aktu sprawiedliwości możesz dokonać tylko raz ! 

    W rezultacie owych kliknięć, na koncie autora, pojawi się zagregowana kwota zadysponowanego przez czytelników wynagrodzenia (iloczyn średniej wyceny i liczby wyceniających).

    Te pieniądze w żaden sposób Cię nie obciążają. Nie są odejmowane, ani dodawane  do wartości Twojej subskrypcji. Nic cię zatem nie kosztują.

    Kierując się najwyższą starannością i uczciwością odpowiedz sobie na pytania :
    1. Ile jest warte, co przeczytałeś ?
    2. Na ile zmniejszyło strefę niewiedzy ?
    3. A może czytanie w ogóle zdeprecjonowało Twoje rozumienie świata?

    Dysponuj pieniędzmi pamiętając, że honorarium pomniejszone zostanie o podatek oraz składkę ubezpieczeniową, stanowiące razem ok. 48 proc. jego wartości.

    Frazy kluczowe ( tagi ) :

    Brak komentarzy

    Co o tym myślisz ?