8:00 — 19:00

Pra­cu­je­my Ponie­dzia­łek — Sobota

668–935-668

Dzwoń w Każ­dej Sprawie.Tu i Teraz!

MARGINALNOŚĆ DEFEKT MUZGU NIEMARGINALNA a

Analiza wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego

dopro­wa­dza do pora­ża­ją­cej syn­te­zy, że zna on tyl­ko dwa sło­wa kwan­ty­fi­ku­ją­ce wszel­kie wiel­ko­ści: mar­gi­nal­ny i nie­mar­gi­nal­ny. Mar­gi­nal­ny może być: pro­cent, gru­pa, licz­ba, co w jego rozu­mie­niu jest war­to­ścią bli­ską zeru. Nato­miast nie­mar­gi­nal­ne, czy­li wiel­kie, mogą być: jego dzia­ła­nia, pla­ny, przed­się­wzię­cia, gru­py popar­cia, rola w histo­rii itp.

Ponie­waż ten pół­bóg, przed któ­re­go samo­cho­dem wyznaw­cy już klę­ka­ją i cału­ją w karo­se­rię  w pory­wach quasi reli­gij­ne­go sza­leń­stwa, ma jed­nak jakiś nie­mar­gi­nal­ny wpływ na roz­wój wypad­ków, roz­sąd­na reflek­sja,  nad jego oso­bo­wo­ścią oka­zać się może sku­tecz­nym zabie­giem pre­dyk­cji przy­szło­ści wyła­nia­ją­cej się zza zakrętu.

JAREK DOBRODZIEJ

Zasad­ni­czą ener­gią kar­mią­cą postęp­ki wodza PiSu jest nie­mar­gi­nal­ny ego­tyzm, któ­ry wraz z poczu­ciem boskiej misji, przy­mu­sza go do sza­no­wa­nia jedy­nie spraw wiel­kich. Zary­zy­ko­wał­bym, że jest on rzad­kim przy­pad­kiem orga­ni­zmu, u któ­re­go popęd spra­wo­wa­nia wła­dzy jest sil­niej­szy od impe­ra­ty­wu prze­dłu­że­nia wła­sne­go gatun­ku. Zapew­ne nawet łak­nie­nie, pod­sta­wo­wy instynkt samo­za­cho­waw­czy, jest dla nie­go czymś pod­rzęd­nym. Jeże­li ma do wybo­ru ora­cję albo kola­cję, zde­cy­do­wa­nie będzie pre­fe­ro­wał występ przed tłu­mem na miesięcznicy.

Pre­zes wice­pre­mier niko­go oso­bi­ście nie uszczę­śli­wił, co się jed­nak innym ludziom przy­da­rza. Mają żony, kochan­ki, kochan­ków, dzie­ci wła­sne, adop­tu­ją sie­ro­ty, mają szwa­grów i świe­krów, przy­ja­ciół. Pre­zes nie. W spo­sób jed­nost­ko­wy dbał być może o wła­sną mat­kę, któ­ra jed­nak mia­ła nie­sły­cha­ny zaszczyt i histo­rycz­nie donio­słą rolę, wyda­nia go na świat. „Bło­go­sła­wio­ne łono, któ­re cię nosi­ło” – nie bez powo­du prze­cież uwa­ża­ją kapła­ni Kaczyń­skie­go, przy­rów­nu­jąc Jadwi­gę Kaczyń­ską, her­bu Rawicz, tym samym, do kogoś na podo­bę Maryi Panny.

Per­so­nal­ne uszczę­śli­wia­nie nie inte­re­su­je Jaro­sła­wa, ponie­waż jest to zada­nie dlań zbyt bła­he, przy­ziem­ne, nud­ne, mało spek­ta­ku­lar­ne, nie przy­no­szą­ce poli­tycz­nych korzy­ści. Dzię­ki wła­dzy trans­for­mu­je szczę­ście wyłącz­nie do nie­mar­gi­nal­nych grup spo­łecz­nych. Uszczę­śli­wia nie­ja­ko hurtowo.

Rzą­dy eki­py PiS‑u  opar­te są o  z zasad­ni­cze 7 feno­me­nów: ego­ty­zmu wodza, o czym już było,  pie­nię­dzy, sta­ty­sty­ki, tech­no­lo­gii infor­ma­tycz­nych, wia­ry w duchy, gigan­to­ma­nii, inte­lek­tu­al­nej impo­ten­cji oraz ignorancji.

Pieniądze

Zasad­ni­czym instru­men­tem szczę­ścio­czy­nie­nia a zara­zem łomem wła­dzy, dzia­ła­ją­cym na naj­bar­dziej zatwar­dzia­łe ser­ca i umy­sły są pie­nią­dze. War­to więc opła­cać nauczy­cie­li, bo są gru­pą nie­mar­gi­nal­ną, poli­cjan­tów, leka­rzy, eme­ry­tów, posia­da­czy dzie­ci oraz księ­dza Rydzy­ka ale tyl­ko dla­te­go, że ma on nie­mar­gi­nal­ną rze­szę słu­cha­czy. Jest to po pro­stu inwe­sty­cja w przy­szłe suk­ce­sy wybor­cze, gwa­ran­tu­ją­ce reali­za­cję wizji Nowe­go Pań­stwa, IV Rzecz­po­spo­li­tej, któ­ra osią­gnie zasłu­żo­ną, nie­mar­gi­nal­ną rolę w Euro­pie i pozo­sta­łym wszechświecie.

Boga­czom dzie­je się za dobrze, więc złu­pi­my ich dani­ną soli­dar­no­ścio­wą i podat­kiem od powierzch­ni dachów. Żuler­ni się nie powo­dzi, więc im zapła­ci­my. Byle by tyl­ko wód­ki nie pili. Więc tą opo­dat­ku­je­my, aby w makro­ska­li wyda­wa­li na nią mniej. Cukrzy­ca się sze­rzy, więc niech coca-cola zdro­że­je. Raka zli­kwi­du­je­my ceną papie­ro­sów. Oby­wa­te­le zara­bia­ją mało, zatem pod­nie­sie­my im pen­sje. Niech pła­cą pra­co­daw­cy. Pomo­że­my przed­się­bior­com obni­ża­jąc o jeden pro­cent podat­ki. No a mło­dych, na start, zwol­ni­my z podat­ków w ogó­le. Prze­cież i tak ich nie pła­ci­li. Tyle, że wła­ści­cie­li jach­tów dobi­je­my podat­kiem od pomo­stów. Cumo­wa­nie nie będzie już takie tanie.

Naj­waż­niej­szym pra­wem pań­stwa PiS sta­ła się zatem usta­wa budże­to­wa. Pozo­sta­łe są rzec moż­na mar­gi­nal­ne, co zresz­tą dobrze. Zży­ma­cie się, że Try­bu­nał, że sędzio­stwo w kagań­cach. Poczy­taj­cie sobie opi­nie eks­per­tów o psu­ciu pra­wa na eta­pie legi­sla­cji. Każ­da nowa usta­wa lub zno­we­li­zo­wa­na, oka­zu­je się być obar­czo­na jaki­miś nie­prze­wi­dy­wal­ny­mi skut­ka­mi, któ­re wyma­ga­ją kolej­nych nowe­li­za­cji. Wytwór­stwo bubli, rów­nież ran­gi roz­po­rzą­dzeń ma cha­rak­ter prze­my­sło­wy. Nie­ba­wem jedy­nym zro­zu­mia­łym pra­wem będzie moral­na intu­icja wodza, spi­sa­na w manie­rze JarosławBefehl.

Statystyka

Kolej­nym bogiem jest sta­ty­sty­ka,  bo jeże­li z liczb coś wyni­ka to tak napraw­dę jest. Sko­ro tru­pów jest za dużo to rząd  wła­da pań­stwem źle, twier­dzi ordy­nar­nie opo­zy­cja. Ordy­nar­nie, bowiem, w inte­re­sie spo­łe­czeń­stwa było­by jed­nak zdo­być się na sub­tel­ność i rzec, co trze­ba czy­nić aby było dobrze.

Wła­dza nie jest wobec sie­bie już tak suro­wa. Rów­nież wie­ży w tę sta­ty­sty­kę niczym w gra­wi­ta­cję. To wła­śnie z powo­du licz­by tru­pów utrzy­mu­je lockdown.

Niko­mu jakoś nie przy­cho­dzi do gło­wy, że być może z samą meto­do­lo­gią jest coś nie tak. W bada­niu oraz pro­gno­zo­wa­niu rze­czy­wi­sto­ści, jak się już nie­jed­no­krot­nie prze­ko­na­li­śmy, sta­ty­sty­ka nie bar­dzo odbie­ga w swej sku­tecz­no­ści od metod astro­lo­gicz­nych. Lista spek­ta­ku­lar­nych pora­żek pro­gnoz sta­ty­stycz­nych jest dłu­ga, suk­ce­sów już nie było­by aż tak dużo. W Pol­sce pra­wie w ogóle.

Sta­ty­sty­ka jest narzę­dziem, któ­re mniej wię­cej dzia­ła, kie­dy nale­ży roz­strzy­gnąć kwe­stię  „tak” lub „nie”. Jeże­li poja­wia się: „a gdy­by” trze­ci ele­ment ;  „a jeśli” czwar­ty ele­ment ; „pod warun­kiem” pią­ty, oka­zu­je się że wynik bada­nia uległ nad­mier­nej kom­pli­ka­cji, nie­pew­ność rezul­ta­tu jest coraz więk­sza, a błąd nie­mal pewny.

Nad­to meto­da zawie­ra coraz wię­cej czyn­ni­ków, któ­re są nie­zba­da­ne, rzec trze­ba bez­przy­czy­no­we. Bez­przy­czy­no­wość bowiem, a co za nią idzie, brak zro­zu­mie­nia jest w tej ści­słej nauce, pri­mo voto mate­ma­ty­ce, nad­zwy­czaj czę­sta. Naj­bar­dziej zajeż­dżo­nym, jak sta­ra koby­ła przy­kła­dem bez­przy­czy­no­wo­ści,   jest tajem­ni­ca liczb pierwszych.

Informatyzacja

No ale mamy prze­cież teraz kom­pu­te­ry i ana­li­ty­kę Wiel­kich Liczb oraz Sztucz­ną Inte­li­gen­cję. Wystar­czy wpi­sać cyfer­ki na ekra­nie, aby dru­kar­ka wyplu­ła nam wyni­ki, co jest spra­wie­dli­we (zna­czy nie­mar­gi­nal­ne), moral­ne i eko­no­micz­nie racjo­nal­ne. Jest to postrze­ga­nie publi­cy­stycz­ne, ugrun­to­wa­ne wśród ludzi, któ­rzy się na tym nie zna­ją, czy­li wszyst­kich zasia­da­ją­cych w par­la­men­cie oraz na mini­ste­rial­nych stoł­kach. Argu­ment, że mamy do czy­nie­nia z urzą­dze­nia­mi, któ­rych zdol­no­ści obli­cze­nio­we nie dorów­nu­ją mózgo­wi kasza­lo­ta nie docie­ra. Poja­wia­ło się wpraw­dzie u wła­dzy podej­rze­nie, że wpa­ja­ne przez eks­per­tów prze­ko­na­nie o nad­zwy­czaj­nych mocach maszyn liczą­cych, spo­wo­do­wa­ne mogą być jako­wąś bla­gier­ką, ale to tyl­ko w kon­tek­ście prze­tar­gów publicz­nych orga­ni­zo­wa­nych na te pro­te­zy mózgów. Kosz­to­wa­ły one kil­ka­set milio­nów za dużo. No ale, że wspo­ma­ga­nie się nimi na poważ­nym pozio­mie, nie róż­nić się może od sty­mu­lo­wa­nia mózgu leka­mi psy­cho­tro­po­wy­mi, o…. co to …. to na pew­no nie !

Wiara w duchy

Świę­tych obco­wa­nie, mój brat, któ­ry jest już po tam­tej  stro­nie, nasz czło­wiek w Waty­ka­nie, któ­ry, jako świę­ty Jan Paweł Wiel­ki, zasia­da po pra­wi­cy, na pew­no po pra­wi­cy, Boga Ojca oraz pły­ną­ca z tego nie­pod­wa­żal­na moc opacz­no­ści. Kie­dy Bóg jest po naszej stro­nie, któż prze­ciw nam, są to zapew­ne ele­men­ty ważą­ce przy każ­dym poli­tycz­nym kro­ku. Do tego, w sytu­acji bra­ku pew­no­ści, co do słusz­no­ści postęp­ków, war­to się wspo­móc przez sto­so­wa­nie metod magicz­nych. Jaro­sław Kaczyń­ski, jak pamię­ta­my, to nawet na Jasną Górę poje­chał, jak­by nie miał kościo­ła na Żoli­bo­rzu, aby demo­kra­tycz­ną elek­cję Dudy prze­mo­dlić. Zapew­ne odma­wia­nie pacior­ka do ukrzy­żo­wa­ne­go pod Ponc­kim Piła­tem, jest sta­łym ele­men­tem pro­ce­do­wa­nia każ­dej spra­wy. Lek­tu­ra „Dzien­nicz­ków sio­stry Fau­sty­ny Kowal­skiej”, któ­ra na wła­sne oczy widzia­ła a usza­mi sły­sza­ła Chry­stu­sa, wzmac­nia woli­cjo­nal­ność,  tak Jac­ka Kur­skie­go, jak i Andrze­ja Dudy.

Monumentalizm

Nato­miast gospo­dar­kę napę­dzać będą stra­te­gicz­ne inwe­sty­cje publicz­ne ponie­waż one gene­ru­ją ogrom­ny eko­sys­tem miejsc pra­cy. Pod warun­kiem, że one inwe­sty­cje są w ogó­le potrzeb­ne, wtrą­ci­my nie­śmia­ło. Bo jeże­li nie, to są niczym bom­bow­ce stra­te­gicz­ne mogą­ce wszyst­ko zrów­nać z gruntem.


Opo­zy­cja wiesz­czy, klę­skę pań­stwa Kaczyń­skie­go oraz obie­cu­je, że roz­li­czy PiS. Ostat­nio twier­dzi­ła to Bar­ba­ra Nowac­ka, jed­no­cze­śnie nie potra­fiąc wyja­śnić na czym ów upa­dek miał­by pole­gać. Cóż takie­go mia­ło­by nastą­pić i dla­cze­go PiS stra­cił­by wła­dze a jego sze­fo­wie tra­fi­li do wię­zień – co jest opcją naj­bar­dziej pożą­da­ną. Stra­chy na lachy. To jest goło­sło­wie, mani­fe­sta­cja grzesz­nych życzeń, któ­re zma­te­ria­li­zo­wać mia­ły­by się, nie wia­do­mo dlaczego.

W warun­kach ago­nii demo­kra­cji, zani­ku fak­tycz­nej moż­li­wo­ści ście­ra­nia się poglą­dów ze skut­ka­mi prak­tycz­ny­mi, eska­la­cji tota­li­ta­ry­zmu zaha­mo­wać się nie da.

Już jed­nak widać, że jest to dyk­ta­tu­ra inna niż wszyst­kie dotych­czas zna­ne. Tota­li­ta­ryzm nie­ek­span­syw­ny zewnętrz­nie, bez taj­nych poli­cji i obo­zów odosob­nie­nia, bez prze­sad­nej prze­mo­cy. Cza­sa­mi poli­cja komuś wpier­do­li ale tyl­ko, jak ten napraw­dę się o to pro­si. A potem się tłu­ma­czy i przeprasza.

Kry­sta­li­zu­je się mono­kul­tu­ra spo­łecz­na opie­ra­ją­ca się nie tyle na chę­ci zysku wyznaw­ców,  co stra­chu przed ponie­sie­niem ewen­tu­al­nej stra­ty. Stra­chu pod­pie­ra­ne­go natu­ral­nym tchó­rzo­stwem więk­szo­ści ludzi.

Ale dlaczego to jest źle ?

Dla­te­go, że histo­ria poka­zu­je, że kie­ru­nek dzie­jów i roz­wój  zna­czo­ny jest wyda­rze­nia­mi mar­gi­nal­ny­mi, któ­rych jako nie­istot­nych sta­ty­stycz­nie w ogó­le nie bie­rze się pod uwa­gę. Nie moż­na ich ziden­ty­fi­ko­wać za pomo­cą arku­sza kalkulacyjnego.

O ran­dze nie­do­sza­co­wa­nia skraj­no­ści świad­czą kamie­nie milo­we naszej cywi­li­za­cji. To jeden czło­wiek wyna­lazł kwa­drat, jeden czło­wiek wyli­czył powierzch­nię koła, jeden był Pita­go­ras ze swo­im twier­dze­niem, jeden wyna­laz­cą anty­bio­ty­ków i sil­ni­ka spa­li­no­we­go. Zmia­ny spo­łecz­ne, tech­nicz­ne, jak i arty­stycz­ne czy kul­tu­ro­we, zapo­cząt­ko­wy­wa­ne były w jed­nym umy­śle (no co naj­wy­żej dwóch). Potem dopie­ro  osią­ga­ły zasięg epidemiczny.

Nie­mar­gi­nal­na poli­ty­ka PiS‑u ma wła­śnie tę wadę, że prze­sta­je zauwa­żać jed­nost­ki. Poje­dyn­czy czło­wiek prze­stał się po pro­stu liczyć, jako wiel­kość sta­ty­stycz­nie nie­istot­na, bli­ska zeru. Pod­rzęd­ność indy­wi­du­um, w porów­na­niu ze świa­tem wiel­kich liczb, jest powszech­nie nie­spo­dzie­wa­nie akcep­to­wa­na.  A prze­cież doda­wa­nie nawet milio­nów zer nie daje żad­nej wartości.

Pre­zes wice­pre­mier postrze­ga spo­łe­czeń­stwo, jako rodzi­nę psz­czół, osob­ni­ków o prza­śnej wie­dzy i pośled­niej inte­li­gen­cji, o zuni­wer­sa­li­zo­wa­nych potrze­bach. W naj­lep­szym wypad­ku, jego ima­gi­na­cja zary­so­wu­je, coś na kształt czło­wie­ka masowego.

Kaczy­stan, ma dać moż­li­wie  nie­mar­gi­nal­ne­mu  czło­wie­ko­wi, jak naj­wię­cej korzy­ści, na któ­re mini­ster finan­sów ma wycza­ro­wać pie­nią­dze. Maso­we poczu­cie naro­do­wej wspól­no­ty, w któ­rej zapew­nio­ne będzie bez­pie­czeń­stwo przez pań­stwo a ludzie zwol­nie­ni z jakiej­kol­wiek odpo­wie­dzial­no­ści za siebie.

Naro­dy po tam­tej stro­nie Odry nazy­wa­ją nas Sło­wia­na­mi, czy­li nie­wol­ni­ka­mi. Wyni­ka to z wszech­ogar­nia­ją­ce­go i odwiecz­ne­go nasze­go para­li­żu woli oraz skłon­no­ści do odda­wa­nia się pod opie­kę róż­nych bóstw a to Mat­ki Boskiej kró­lo­wej Pol­ski a to Chry­stu­sa kró­la, w skrom­niej­szym wymia­rze pół­bóstw: naczel­ni­ków, pre­zy­den­tów czy pre­ze­sów, uosa­bia­ją­cych abs­trak­cyj­ne jed­nak prze­cież państwo.

Brak konsekwencji

Sys­tem do jakie­go dąży Kaczyń­ski, będzie zbio­ro­wi­skiem orga­ni­zmów żywych. Pozba­wio­nych woli robo­tów skon­stru­owa­nych z biał­ka, w któ­rym każ­dy prze­jaw indy­wi­du­al­no­ści, postrze­ga­ny będzie jako zachwasz­cza­ją­cy go ego­izm. Swo­isty auto­ero­tyzm pozo­sta­ją­cy w naj­lep­szym razie, zja­wi­skiem z tru­dem tole­ro­wa­nym przez prawo.

W kolej­nej odsło­nie ewo­lu­cji kaczy­zmu, jed­nost­ki  kar­mio­ne miło­ścią wła­sną, będą śle­dzo­ne przez ogól­no­na­ro­do­wy sys­tem infor­ma­tycz­ny prze­my­słu ban­ko­we­go oraz posia­da­ne obec­nie przez każ­de­go nadaj­ni­ki GPS‑u. Następ­nie pozba­wio­ne środ­ków do życia.

Dobi­je się ich podat­ka­mi, hor­ren­dal­ny­mi man­da­ta­mi, absur­dal­ny­mi opła­ta­mi.  Przy tym wła­dza nie będzie się taki­mi pier­do­ła­mi zaj­mo­wać. Dys­kret­ny­mi zapi­sa­mi w kodek­sie postę­po­wa­nia w spra­wach wykro­czeń, wykoń­czy każ­de­go dra­nia, ręko­ma urzę­dów skar­bo­wych, komor­ni­ków i innych syn­dy­ków. Co wię­cej.  Nie­mar­gi­nal­na  część spo­łe­czeń­stwa będzie prze­ko­na­na, że ma do czy­nie­nia z auten­tycz­ny­mi prze­stęp­ca­mi. Zresz­tą podob­nie myśle­li nie tyl­ko Niem­cy, kie­dy po raz pierw­szy i dru­gi widzie­li więź­niów obo­zów koncentracyjnych.

Ponie­waż Pola­cy w prze­ci­wień­stwie do innych ludzi mogą się repli­ko­wać w nie­skoń­czo­ność taki stan rze­czy mógł­by trwać i kil­ka­dzie­siąt lat. Ale nie będzie.

Po pierw­sze dla­te­go, że w takiej mono­kul­tu­rze zaha­mo­wa­ny zosta­nie roz­wój. Oka­że się, że te dzi­siej­sze zdo­by­cze socjal­ne PiS – są coraz mniej war­te. W dłuż­szym dystan­sie prze­sta­ną być dostrze­gal­ne. Oka­że się, że to bez­pie­czeń­stwo socjal­ne nie roz­wią­za­ło żad­nych egzy­sten­cjal­nych pro­ble­mów współ­cze­sne­go Pola­ka. Oka­że się, że  Pola­cy mają za co żyć, tyl­ko nie będą wie­dzieć po co ? A i w koń­cu, żad­na dyk­ta­tu­ra nie jest w swym zamor­dy­zmie  cał­ko­wi­cie kon­se­kwent­na. Nawet naj­bar­dziej fana­tycz­ni sie­pa­cze, adwo­ka­ci sys­te­mu, kie­dy przy­cho­dzi wyrwać tysięcz­ne­go chwa­sta,  myślą sobie: A chuj!  – niech rośnie.

Co będzie dokład­nie póź­niej tego nie wyfan­ta­zju­ję. Nie­chyb­nie obec­na pato­lo­gia PiSu- przy­słu­ży się tym, któ­rzy przyj­dą po nas.  Trau­ma spo­wo­du­je, że nigdy wię­cej, podob­ny obec­ne­mu ustrój pań­stwo­wy się w Pol­sce nie odro­dzi. Podob­nie, jak faszyzm nie może się odro­dzić we Wło­szech, czy Niem­czech. Nasze dzie­ci wsko­czą na wyż­szą pół­kę  dar­wi­now­skie­go zega­ra ewolucji.

Napisał:

Robert Jaruga

NOTA REDAKCYJNA

Nota Redak­cyj­na, to sto­pień  dosko­na­ło­ści tek­stu, jaką zda­niem zespo­łu redak­cyj­ne­go osią­gnął autor mozo­ląc się przy komputerze.

Ów sto­pień wyra­ża­my w pro­cen­tach, ponie­waż wszyst­ko, co zawie­ra pro­cen­ty jest dużo bar­dziej god­ne uwa­gi niż to, co pro­cen­tów nie zawie­ra,  vide piwo bezalkoholowe.

Ide­al­ny tekst, czy­li taki, któ­ry nie ist­nie­je otrzymałby

100 PROCENT

Dziś dajemy:

0

Ponieważ:

Każ­da pró­ba roz­gry­zie­nia obec­ne­go reżi­mu, cen­na się wyda­je. Przy­bli­żyć może do roz­wią­za­nia, gma­twa­nych przez nie­go rze­czy i spraw. Pamię­tać jed­nak trze­ba, że zawsze cho­dzi o roz­biór na czyn­ni­ki pierw­sze prze­szło­ści. Sła­bo to roku­je, temu co napraw­dę inte­re­su­ją­ce, czy­li przy­szło­ści. Poczy­nio­no tu jakiś wysi­łek w pożą­da­nym kie­run­ku. Nie­smak budzi, że jed­nak chy­ba krok ten jest za krótki. 

O AUTORZE :

Jest suk­ce­sem repro­duk­cyj­nym ojca Józe­fa i mat­ki Marii. Jasno z tego wyni­ka, że uro­dził się w świę­tej rodzi­nie. Skoń­czył dzien­ni­kar­stwo w War­sza­wie i nauki poli­tycz­ne w Hamburgu.

Wol­no mu więc o sobie mówić, że jest praw­dzi­wym ham­bur­ge­rem. Pocie­sza go, że skła­da się z inte­li­gent­nej mate­rii o masie 1300 gra­mów (waga mózgu).

Mar­twi, że zli­cza­jąc masę 7,3 miliar­da mózgów zamiesz­ku­ją­cych Zie­mię wycho­dzi, że inte­li­gent­na mate­ria sta­no­wi pomi­jal­ny pro­cent mate­rii nie­in­te­li­gent­nej, z któ­rej skła­da się makrokosmos.

(Per­fek­cyj­ny w pie­lę­gna­cji swej inte­lek­tu­al­nej nie­za­leż­no­ści – przyp. red).

ZOSTAŃ AUTOREM 

bądź jednym z nas

Nawkładaj Autorowi ile wlezie


Formularz Kontaktowy

    SKOMENTUJ


    ALE…

    Możesz zamie­ścić swój komen­tarz  poni­żej. Być może obraź­li­wy, prze­śmiew­czy a nawet wul­gar­ny pod warun­kiem, że pod­pi­szesz go wła­snym imie­niem i nazwi­skiem figu­ru­ją­cy­mi w  doku­men­tach metrykalnych.
    Wszel­kie komen­ta­rze, któ­rych auto­rzy wsty­dzą się tego co myślą i co zatem idzie piszą, przez co rozu­mie­my nie­chęć do wyja­wia­nia swo­ich danych, będą usuwane.
    Jeże­li czu­jesz potrze­bę nawsa­dza­nia auto­ro­wi bez­po­śred­nio a chciał­byś być ano­ni­mo­wy, użyj for­mu­la­rza kon­tak­to­we­go powyżej.
    Two­je uwa­gi, zgryź­li­wo­ści oraz jak przy­pusz­cza­my rów­nież peany, tra­fią  do skrzyn­ki mailo­wej auto­ra. Wią­że się to z nie­bez­pie­czeń­stwem, że możesz nawet otrzy­mać jakąś odpo­wiedź, pro­po­zy­cję lub zostać wyzwa­ny na pojedynek.

     


    TY DECYDUJESZ, ILE ZAROBI AUTOR

    W życiu wydawcy nadchodzi ten krytyczny moment, kiedy trzeba zapłacić za opublikowany tekst.
    Po drugie żaden wydawca, tego nie lubi, bo chciałby wydawać wszystko z wyjątkiem pieniędzy.
    Po pierwsze musi on dokonać trudnej sztuki wyszacowania wartości artykułu, w oparciu o subiektywne kryteria, mogące być przecież krzywdzące.
    Aby pozbyć się tego pierwszego problemu, scedowaliśmy radość wyceny pracy redaktorów na czytelników.
    To Twoja decyzja wpływa na to :  czy będzie kaszanka, czy kawior ?
    Klikając na pieniążki poniżej przyznasz autorowi od 1 do 5 zł !

    Owego aktu sprawiedliwości możesz dokonać tylko raz ! 

    W rezultacie owych kliknięć, na koncie autora, pojawi się zagregowana kwota zadysponowanego przez czytelników wynagrodzenia (iloczyn średniej wyceny i liczby wyceniających).

    Te pieniądze w żaden sposób Cię nie obciążają. Nie są odejmowane, ani dodawane  do wartości Twojej subskrypcji. Nic cię zatem nie kosztują.

    Kierując się najwyższą starannością i uczciwością odpowiedz sobie na pytania :
    1. Ile jest warte, co przeczytałeś ?
    2. Na ile zmniejszyło strefę niewiedzy ?
    3. A może czytanie w ogóle zdeprecjonowało Twoje rozumienie świata?

    Dysponuj pieniędzmi pamiętając, że honorarium pomniejszone zostanie o podatek oraz składkę ubezpieczeniową, stanowiące razem ok. 48 proc. jego wartości.

    Brak komentarzy

    Co o tym myślisz ?