8:00 — 19:00

Pra­cu­je­my Ponie­dzia­łek — Sobota

+48 668 935 668

Dzwoń w Każ­dej Sprawie.Tu i Teraz!

3 stycznia 2021 roku

DROGI TEN JACHT

Pol­ska Fun­da­cja Naro­do­wa przy­zna­ła, że za jacht kupio­ny, aby pro­mo­wać Pol­skę w stu­le­cie odzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści,  zapła­ci­ła 902 tys. euro, czy­li nie­mal 4 mln zł.  Jacht pro­mu­je Pol­skę poprzez bia­ły napis na czer­wo­nej bur­cie, o tre­ści „I love Poland”. Jego zało­gę sta­no­wi zwy­kle zarząd Fun­da­cji z jej pre­ze­sem i kapi­ta­nem jach­tu, zapa­lo­nym żegla­rzem Temi­sto­kle­sem Bro­dow­skim. Mają oni rze­czy­wi­ście obo­wią­zek kochać Pol­skę, bo ta do wycie­czek jach­tem dopła­ci­ła z naszych podat­ków jesz­cze 1,5 mln zł.  Pano­wie pod­czas zma­ga­nia się z  bogiem mórz, w minio­nym sezo­nie żeglar­skim,  roz­bi­li jacht u wybrze­ży Sta­nów Zjed­no­czo­nych, więc 6 mie­się­cy spę­dził on w stocz­ni remon­to­wej. Ile kosz­to­wa­ła napra­wa nie wyja­wio­no. Por­tem macie­rzy­stym pol­skie­go jach­tu naro­do­we­go jest mari­na w Hisz­pa­nii. Tygo­dnik „Naj­wyż­szy Czas” zży­ma się z tej pry­wa­ty za publicz­ne pie­nią­dze. Ale czy słusz­nie ? Chy­ba nie. Wszak histo­ria ta jest kwin­te­sen­cją naro­do­wo-pol­skie­go myśle­nia o obo­wiąz­kach podat­ni­ków wobec ludzi władzy.

PARYŻ W TERESPOLU

Oby­wa­te­le Afga­ni­sta­nu, któ­rzy dotar­li do Ser­bii a  tam uda­ło im się ukryć w cię­ża­rów­ce, jadą­cej do Pary­ża, byli bar­dzo zdzi­wie­ni, kie­dy opusz­cza­li pojazd i nie zauwa­ży­li wie­ży Eif­fla. Wie­ży Eif­fla nie było, ponie­waż w Tere­spo­lu nie mają takiej wie­ży a wła­śnie tam kie­row­ca cię­ża­rów­ki stwier­dził, że ma na pokła­dzie pasa­że­rów na gapę. W  rezul­ta­cie wni­kli­we­go docho­dze­nia stra­ży gra­nicz­nej pro­wa­dzo­ne­go w języ­ku pasz­tuń­skim, usta­lo­no, że Afgań­czy­cy pra­wie na pew­no pomy­li­li  cię­ża­rów­ki. Teraz gro­zi im depor­ta­cja na Bia­ło­ruś, gdzie spra­wy idą rów­nie źle jak w ich afgań­skiej ojczyźnie.

5 KG JABŁEK = 1 KG ŚWINI

Ucze­ni w finan­sach ana­li­ty­cy z mBank Rese­arch usta­li­li, że cena hur­to­wa wie­przo­wi­ny pod koniec lip­ca wyno­si­ła 4,57 zł za kilo a kilo­gram jabłek kosz­to­wał 5 zł. Wnio­sek  jest nie­oczy­wi­sty, mia­no­wi­cie, że nie opła­ca się skar­miać świń jabł­ka­mi. Na 1 kilo­gram wzro­stu masy cia­ła, taka świ­nia, musi zjeść 5 kg jabłek. To by ozna­cza­ło, że do każ­de­go sprze­da­wa­ne­go w  Pol­sce kilo­gra­ma mię­sa, Unia Euro­pej­ska musia­ła­by dopła­cać rol­ni­kom 20 zł. Na to jesz­cze nie­miec­kich podat­ni­ków nie stać.

SZALEŃSTWO W PSYCHIATRYKU

Szpi­tal psy­chia­trycz­ny im. Józe­fa Babiń­skie­go w Kra­ko­wie, ucho­dzą­cy wśród zaprzy­jaź­nio­nych  z Redak­cją waria­tów za naj­lep­szy w Pol­sce, może prze­stać ist­nieć za spra­wą depre­sji psy­chicz­nej, co w  takich miej­scach nor­mal­ną rze­czą jest, tyle, że tym razem spa­dła ona na leka­rzy. Per­so­nel medycz­ny prze­żył zaka­że­nie zała­ma­niem ner­wo­wym, wywo­ła­nym przez odwo­ła­nie dyrek­to­ra szpi­ta­la. W rezul­ta­cie ordy­na­to­rzy wszyst­kich 28 oddzia­łów poda­li się do dymi­sji. Pacjen­ci, jak zwy­kle w takich przy­pad­kach, oce­nia­ją nie­za­do­wo­le­nie i roz­go­ry­cze­nie leka­rzy z nie­ja­kim spo­ko­jem. Nawet obłą­ka­nym  w Pol­sce nie przy­cho­dzi do gło­wy idąc do szpi­ta­la, że ich zdro­wie lub życie ma tu jakąś choć­by pospo­li­tą wartość.

ZABILI MISTRZA ŚWIATA

Dwu­krot­ny zwy­cięz­ca Mistrzostw Świa­ta w Jeź­dzie Kon­nej bez Ogło­wia, Egist, został zastrze­lo­ny w gra­ni­cach wła­snej pose­sji. Wart ponad pół milio­na zł koń stra­cił życie, kie­dy pasł się na pado­ku. Poma­wia­ni o zbrod­nie człon­ko­wie miej­sco­we­go koła myśliw­skie­go, polu­ją­cy zwy­kle w oko­li­cach miej­sco­wo­ści Budzów Kolo­nia, gdzie tra­ge­dia mia­ła miej­sce, nie przy­zna­ją się do sprawstwa.

NIEWINNI JAK DZIECI

Nie doszło do szo­ku­ją­cej kra­dzie­ży na poznań­skiej Sta­ro­łę­ce, któ­rej doko­na­ło dwóch nasto­lat­ków, na nie­peł­no­spraw­nej 12-lat­ce. Mło­dzień­cy zaczę­li, bez zda­nia racji, szar­pać dziew­czyn­kę aby w koń­cu wyrwać jej z ucha apa­rat słu­cho­wy o war­to­ści 38 tys. zł. Spra­wę napa­du zgło­si­ła poli­cji mat­ka. Poli­cja w rezul­ta­cie przej­rze­nia zapi­su moni­to­rin­gu z miej­sco­wych kamer stwier­dzi­ła, że w ozna­czo­nym miej­scu i cza­sie nie zare­je­stro­wa­ły one rze­czo­ne­go incy­den­tu. Wobec tego poważ­ne­go bra­ku dowo­dów, kobie­ta przy­zna­ła, iż tak napraw­dę to żad­ne­go napa­du i kra­dzie­ży nie było. Apa­rat zgi­nął cór­ce, kie­dy weszła do wody pod­czas wcze­śniej­sze­go poby­tu nad morzem. Fala zerwa­ła urzą­dze­nie i nie uda­ło się  go odna­leźć. Ponie­waż kobie­ta jest bied­na a apa­rat ubez­pie­czo­ny wyłącz­nie na oko­licz­ność kra­dzie­ży, zło­ży­ła fał­szy­we zawia­do­mie­nie o prze­stęp­stwie. To w tej sytu­acji jest cokol­wiek uspra­wie­dli­wio­ne, gdy­by nie naru­sza­ło dóbr oso­bi­stych tych dwóch kul­tu­ral­nych mło­dych ludzi, któ­rzy napa­du nie dokonali.

ŚMIECIE W LESIE

Wzbu­dza­ją nasze zdzi­wie­nie infor­ma­cje o wysy­py­wa­nych do lasu odpa­dach, gdyż zda­je się łatwiej i taniej było­by odsta­wić je na wysy­pi­sko. Podob­nie fra­su­je nas infor­ma­cja z Nad­le­śnic­twa Nidzi­ca, gdzie, nie­zna­ni spraw­cy wyrzu­ci­li 15 pojem­ni­ków, każ­dy o pojem­no­ści 1000 litrów, nie­bez­piecz­nych dla zdro­wia i życia odpa­dów farb i roz­pusz­czal­ni­ków. Leśni­cy wyli­czy­li, że na uty­li­za­cję będą  musie­li wydać 130 tys. zł. Pie­nię­dzy nigdy nie odzy­ska­ją, bo spraw­cy praw­do­po­dob­nie zosta­ną  nie­wy­kry­ci. Może po pro­stu trze­ba zmie­nić licze­nie i myśle­nie.  No 130 tys. zł na 15 tys. litrów roz­pusz­czal­ni­ków,  to wycho­dzi ponad 8 zł za litr. Czy­li, że uty­li­za­cja tego litra, kosz­tu­je pra­wie tyle, ile wypro­du­ko­wa­nie 2 litrów ben­zy­ny. Bar­dzo dobry inte­res dla firm, zaj­mu­ją­cych się uniesz­ko­dli­wia­niem owych bez­pań­skich śmie­ci. Więc może  to powi­nien być punkt wyjścia.